środa, 31 grudnia 2025
Życzenia Noworoczne! 🎆
wtorek, 30 grudnia 2025
OSTATNIE ODLICZANIE DO ŚWIĄT 🎄🎁✨// firmowy śledzik / ostatnie prezenty // Vlogmas 2025 ✨🌟
Ho ho ho!
Nie mogę uwierzyć, że to już odliczanie do Świąt — Wigilia jest dosłownie za moment! A właściwie była bo jak co roku przed wigilią nie wyrobiłam się ze złożeniem vloga ;) Ale póki świąteczna magia jeszcze działa, powróćmy do tego momentu. Zapraszam Was na vloga z moich ostatnich grudniowych dni, pełnych codziennych spraw i przedświątecznego chaosu.
W tym odcinku sporo pracy w pracy (grudzień nie zna litości), zakupy ostatnich prezentów i próby dopięcia wszystkiego na ostatni guzik. Pojawi się też firmowy śledzik — trochę jedzenia, trochę rozmów i typowo świąteczna atmosfera w pracy. Nie zabraknie również poszukiwań idealnej sukienki na wigilię w pracy, bo przecież nawet w biurze można poczuć świąteczny klimat.
Zapraszam na vloga — będzie przedświątecznie, intensywnie i
bardzo grudniowo 🎁
A wy dajcie znać czy ulepiliście już wszystkie pierogi na
jutro?
Do zobaczenia,
Angelika
środa, 24 grudnia 2025
Wesołych świąt!
Pierwsze wspólne Święta po ślubie. Brzmi magicznie, prawda?
A w praktyce… to trochę jak próba generalna przed filmem „Kevin sam w
kuchni” z lekkim dodatkiem „Love Actually”. 😅
Zamiast długich list prezentów – wspólne listy zakupów.
Zamiast romantycznych spacerów po jarmarku – negocjacje o to, kto sprząta po
pierogach.
Ale mimo drobnych „małżeńskich testów cierpliwości” – to właśnie w tym tkwi
cały urok!
W tym roku po raz pierwszy podpisuję kartki świąteczne jako „żona”
(ciągle to testuję, brzmi dumnie, prawda?).
Pierwszy raz będziemy dzielić opłatek nie tylko z rodziną, ale i z nowym
poczuciem, że to nasz wspólny dom, nasz stół, nasza Wigilia.
A pod choinką? Oczywiście... drobiazgi, które krzyczą „kocham cię”, ale i
trochę „pamiętaj o wyniesieniu śmieci” 😜
Moje (i nasze!) życzenia dla Was...
Życzę Wam Świąt tak ciepłych, że nawet barszcz nie
potrzebuje podgrzewania.
Niech karp nie przypali się z zazdrości o Wasze małżeńskie szczęście.
Niech pierogi lepią się same (lub chociaż mąż pomoże!).
Niech choinka nie przewróci się od ilości miłości – i lampek.
A Nowy Rok niech przyniesie więcej wspólnych chwil, mniej stresu i tylko tyle
kalorii, ile radości. 🎅❤️
Z miłością (i świątecznym zamieszaniem),
Angelika – świeżo upieczona żona wśród bombek, barszczu i błysku obrączki ;)
wtorek, 23 grudnia 2025
PRZEPIS NA SPALONE PIERNIKI 🍪✨ // haul z Tedi / nowy telefon // Vlogmas 2025 ✨🌟
niedziela, 21 grudnia 2025
JESTEM TAJNYM MIKOŁAJEM! 🎁 🎅 // Mikołajki z przyjaciółmi / ktoś przyleciał helikopterem!? / zrobili to ręcznie! // Vlogmas 2025 ✨🌟
piątek, 19 grudnia 2025
NASZA PIERWSZA CHOINKA! 🎄 // jak nie przesadzać drzewka / trening na masie // Vlogmas 2025 ✨🌟
środa, 17 grudnia 2025
VLOGMAS 9 ✨// Nie tak miały wyglądać te Święta / Choroba / Wigilia / Święta z najbliższymi // 2024
Ho ho ho!
Ten vlog miał wyglądać zupełnie inaczej. Miało być
rodzinnie, ciepło, z choinką, prezentami i oczywiście mnóstwem nagrań… A wyszło
tak, że większość Wigilii spędziłam z termometrem zamiast aparatu... Tak,
dopadło mnie. A jeszcze we wigilię byłam w pracy... Gorączka, koc, herbata z
miodem i walka o to, żeby chociaż na chwilę zejść na kolację z rodziną.
Nie było idealnie, nie było dużo ujęć, ale było prawdziwie.
Czasem święta właśnie takie są — nie w filmowym blasku, tylko z kubkiem
herbaty, ciepłymi życzeniami i świadomością, że i tak jesteśmy razem. W tym
vlogu znajdziecie kilka krótkich momentów z rodzinnej Wigilii – choinka,
uśmiechy i odrobina świątecznej atmosfery.
Do zobaczenia!
Angelika
poniedziałek, 15 grudnia 2025
VLOGMAS 8❄️🎉// Atak pierogów! / Wigilia ze znajomymi w niezastąpionym składzie! // 2024
Cześć kochani!
Nie wiem, jak u Was, ale nasze spotkania świąteczne ze
znajomymi zawsze kończą się tak samo:
ktoś przypali pierogi, ktoś przynosi 3 opakowania makowca (bo „myślał, że nie
będzie”), a ktoś inny gubi prezent jeszcze zanim zaczniemy kolację. I właśnie
tak wyglądał mój ostatni świąteczny wieczór z paczką przyjaciół. Było pięknie…
Na stole: barszcz, który cudem przeżył, karp, który ledwo przeżył, i wino,
które nie przeżyło wcale. Były rozmowy o wszystkim – od prezentów po to, czy
Kevin powinien zostać w Nowym Jorku.
W tym vlogu zobaczycie prawdziwą wigilię bez filtrów – trochę śmiechu, trochę zamieszania i dużo świątecznej energii. Bo czasem nie musi być idealnie, żeby było magicznie.
Do zobaczenia!
Angelika i znajomi ;)
sobota, 13 grudnia 2025
VLOGMAS 7 ✨// Nareszcie pieczemy pierniki! / grudniowy brak czasu / zakupy // 2024
Ho ho ho!
W końcu robię pierniki! (bo czy grudzień bez pierników
w ogóle istnieje?) W filmie zobaczycie cały proces: od mieszania ciasta po
dekorowanie lukrem, które jak zwykle kończy się małym chaosem. Poza tym pakuję
kolejną część prezentów i spędzam z Wami typowy grudniowy dzień – wcale nie
spokojny, mało domowy i pełen magii przygotowań do świąt. Tak ;) Okres
przedświąteczny to u mnie chaos i ten vlogmas to właśnie oddaje.
A u was jak wygląda grudzień? Więcej czy mniej pracy i obowiązków niż zwykle? Ja mam co roku nawał wszystkiego ;)
Do zobaczenia!
Angelika
czwartek, 11 grudnia 2025
VLOGMAS 6 ✨ // Moja pierwsza Wigilia w pracy / randka z narzeczonym // 2024
Cześć moi mili!
W zeszłym roku zaczęłam moją pierwszą oficjalną pracę w zawodzie. Miałam również pierwszą wigilie w pracy. I dziś ją Wam pokażę oraz moje przygotowania do niej. Oprócz tego zapraszam na mały sneak peak z mojej randki z Karolem - wtedy jeszcze moim narzeczonym ;) Byliśmy w Ramkach. Jest to świetna restauracja z tatarami ale i nie tylko. W tym roku również musimy się tam wybrać.
Serdecznie zapraszam!
Do zobaczenia,
Angelika
wtorek, 9 grudnia 2025
VLOGMAS 5❄️🎉// Najgorszy jarmark w Polsce / nie czuję tych Świąt... //2024
Cześć!
Byłam na kilku jarmarkach w Polsce i nawet za granicą... A
dopiero teraz byłam na jarmarku w moim mieście. Wiem, spóźniłam się bardzo. Ale
czy dużo mnie ominęło? Cóż, zobaczcie film i sami oceńcie. Jak dla mnie Łódź
jest gdzieś na końcu stawki jeśli chodzi o Jarmarki Świąteczne... Jest jeszcze
kilka fajnych budek przy Manufakturze (nie ma tego na vlogu). W tym roku muszą
zajrzeć na ten jarmark i zobaczyć czy jest co oglądać i smakować.
Angelika
niedziela, 7 grudnia 2025
VLOGMAS 4✨✨// Najpiękniejszy Jarmark w Polsce / zakupy świąteczne / Poznań // 2024
Cześć kochani!
Czy Poznań ma najlepszy Jarmark w Polsce? Sprawdźmy to razem!
W ramach tegorocznego Blogmasa chciałam wrócić do mojego
ubiegłorocznego Vlogmasa — weekendowej wycieczki do Poznania, gdzie odwiedziłam
moją siostrę. To były cudowne, zimowe dni pełne świątecznego klimatu!
Spacerowałyśmy po przepięknym jarmarku świątecznym, piłyśmy
grzane wino, jadłyśmy oscypki i podziwiałyśmy migoczące światełka na Starym
Rynku. Udało nam się również zobaczyć zawody rzeź lodowych!
Jeśli chcecie poczuć tę magiczną atmosferę razem ze mną,
koniecznie obejrzyjcie vlog z tamtego wyjazdu — znajdziecie go poniżej 👇
Poznański jarmark to idealne miejsce na grudniowy weekend –
pełen ciepła, zapachów i radości. Jeśli szukacie pomysłu na świąteczną
wycieczkę w Polsce, zdecydowanie polecam Poznań!
Angelika
piątek, 5 grudnia 2025
VLOGMAS 3✨✨// dbając o zdrowie... / najsłodsze pieski na świecie //
Jak wiecie staram się dbać o swoje zdrowie. Rok temu w
grudniu również miałam moment gdy musiałam kilka rzeczy skontrolować. Złożyło
się to również z odczulaniem... Zapraszam na vloga z tego dnia a także z
odwiedzin mojego domu rodzinnego i moich ukochanych psiaczków! Przygotujcie się
na dużą ilość słodkości i przytulasków 😉
Angelika
środa, 3 grudnia 2025
VLOGMAS 2✨✨// przytyłam na redukcji!?/ typowy dzień architekta //
Cześć ♥
Znacie moją historię redukcyjną. Jest różnie i ciężko. Haha :D Dzisiaj mam dla was vlogmas z grudnia 2024 i kilka słów o mojej redukcji. Tak więc zapraszam na mały throw back.
Do zobaczenia
Angelika
poniedziałek, 1 grudnia 2025
VLOGMAS 1❄️🎉// Najpiękniejsza suknia ślubna/ jarmark w Manufakturze / świętujemy w pijanej wiśnii//
Cześć kochani ♥
Zapraszam dzisiaj na pierwszego vloga z 2024 roku. Jak co roku moje vlogi są z opóźnieniem. Starałam się... Stety niestety grudzień 2024 miałam na prawdę bardzo wypełniony różnymi atrakcjami, które skumulowały się w jednym momencie i niestety o ile nagrywanie mi się udawało, o tyle już składanie mi nie szło. Niektórych rzeczy nie przeskoczymy. Filmy wyszły na prawdę cudowne. Dwa skleiłam w grudniu, resztę później. Mimo wszystko zapraszam was na te wspomnienia. Będzie na prawdę dużo ciekawych rzeczy np. wybór sukni ślubnej z przyjaciółką, jarmark w Łodzi i w Poznaniu, fit vlog, haul zakupowy, problemy zdrowotne, pieski, wigilia ze znajomymi... Uważni czytelnicy wiedzą, że na koniec grudnia i na święta się rozchorowałam więc ten vlog był też przez to trochę kulawy ;) Starałam się jak mogłam.
No ale pomińmy już aspekty życia codziennego. Zapraszam na cudownego vloga z wyboru sukni ślubnej z moją Lenką. Gdy teraz patrzę na te vlogi jest mi na prawdę bardzo ciepło na sercu bo to moje ostatnie vlogi, Leny z resztą też, jako panienki ;) W tym roku już obie mężatki... ♥
A co do tematu "a tegoroczne vlogi!?" Będą, będą. Najpierw przelecimy raz dwa tamten rok ;) A potem wlecą tegoroczne. W tym roku planuję mniej bo jakieś 4 vlogi. Rok temu było 8 lub 9...
Do zobaczenia!
Angelika
niedziela, 30 listopada 2025
Miałam nie nagrywać w tym roku, ale… świąteczna magia wygrała!
Cześć kochani!
Tak, miał być spokój. Miał być grudzień z kocykiem, herbatą
i oglądaniem cudzych vlogmasów… a nie nagrywaniem swoich. 😅
Ale wiecie co? Wystarczyło, że zobaczyłam pierwsze światełka w sklepie,
usłyszałam „Last Christmas” i… przepadłam. Świąteczna magia po prostu wygrała.
W tym roku planowałam odpocząć od vlogowania, ale jak
tu nie nagrać, kiedy wokół tyle świątecznych inspiracji, ciepła i pierników
(które, oczywiście, zjem zanim zdążę je pokazać w kadrze)?
Więc tak – wracam z Blogmasem 2025! Będzie trochę nostalgii
(bo przypomnę też vlogi z ubiegłego roku, które nie zostały opublikowane),
sporo śmiechu, chaosu i prawdziwego grudniowego klimatu. Nie zabraknie
oczywiście vlogów z tego roku! Tą dawkę nowości dostaniecie już w drugim
tygodni grudnia. Przygotujcie kubek kakao, zapalcie światełka i dołączcie do
mnie w tym przedświątecznym szaleństwie.
W tym roku przygotowałam zupełnie nowe vlogi i filmy
świąteczne!
Pojawią się m.in.: nasza pierwsza choinka i dekorowanie mieszkania, ulubiony
świąteczny napój, pieczenie pierników (klasyk każdego vloga), pomysły na
prezenty i pakowanie, wyjazd do Częstochowy, vlogi z codziennych przygotowań do
świąt, wigilijne potrawy. Każdy film będzie pełen ciepła, śmiechu i tej
wyjątkowej atmosfery, którą tak kocham w grudniu.
Przez cały grudzień na moim blogu i kanale YouTube będą
pojawiać się nowe treści w świątecznym klimacie – wpisy, vlogi, inspiracje i
pomysły na grudniowe umilacze.
To będzie mój mały, codzienny kalendarz adwentowy dla Was ❤️
Jeśli też kochasz ten magiczny czas – kubek kakao, światełka
i świąteczne piosenki w tle – zapraszam do śledzenia moich wpisów i filmów
przez cały grudzień! A także do dołączenia w tym magicznym okresie. Czekam na
wiadomości u kogo również spotkam blogmasy i vlogmasy. Zanurzmy się razem w
świąteczny klimat 😉 Gotowi?
Do zobaczenia już jutro!
Angelika
niedziela, 23 listopada 2025
Zima to czas na regenerację: moje sposoby na zimowy self-care!
Poranki bez pośpiechu
Zimą staram się nie zaczynać dnia od telefonu. Zamiast tego
Karol robi nam po fliżance kawy i zacznamy dzień od wspólnej rozmowy. Te kilka
minut spokoju przed światem to mój mały luksus — coś, co pomaga mi wejść w
dzień łagodniej.
Wieczorne rytuały
Latem, wieczorami nie ma czasu na nic. Zazwyczaj gdzieś wychodzimy, idziemy na wieczorny trening czy spacer. Długie zimowe wieczory to idealna okazja aby trochę przystopować i wprowadzić do swojej rutyny relaksujące przyjemności. Ciepły koc, ulubiona muzyka, książka lub długi prysznic z aromatycznym olejkiem? Każdy znajdzie coś dla siebie. Na co ja postawiłam? Na książkę i rytuały pielęgnacyjne do twarzy i dla ciała. Pielęgnacja zawsze jest wysoko na mojej liście ale z czytaniem książem zawsze mam problem. Dlatego staram się każdego dnia preczytać chociaż 10 stron. Staram się, żeby wieczory były dla mnie, nie dla pracy czy obowiązków. To wtedy czuję, że naprawdę odpoczywam.
Ruch i oddech, ale bez presji.
Znacie moją historie treningową. Od dłuższego czasu ćwiczę.
Tej zimy postawiłam z Karolm na pierwszą w życiu (dla mnie) masę. Dlatego mam w
planie ciężkie treningi + brak ograniczeń dot. spożywanych kalorii. I wiecie
co? Moja głowa niesamowicie przy tym odpoczywa. Każdego dnia cieszę się na to
co sobie zjem. Tak, cieszę się z 10 g masła do kanapki xD heheh. No ale tak
właśnie jest. Zniknęła mi presja dot. niskokaloryczych produktów. I o wiele
łatwiej jest mi nabić białko. Niby 500 kcal więcej a potrafię nabić 10 g bez
probelmu. Na redukcji 100 g białka było wyzwaniem...
Odpuszczanie i wdzięczność
Kiedy wszystko zwalnia, uczę się akceptować, że nie zawsze
muszę być produktywna. Zamiast wymagać od siebie więcej, staram się dziękować
za to, co już mam – za ciepło, dach nad głową, kubek kawy, spokojny wieczór.
Wdzięczność to najlepszy sposób na wewnętrzne światło, nawet w najciemniejszym
miesiącu.
Zima nie musi być szara i przygnębiająca. Może być łagodna,
cicha i pełna troski – jeśli tylko damy sobie na to przestrzeń. Nie
wszystko musi być szybkie, intensywne i produktywne. Czasem najlepsze, co
możemy dla siebie zrobić, to po prostu zwolnić i pozwolić sobie… nic nie
robić.
A wy co zimą robicie dla siebie?
Angelika
niedziela, 16 listopada 2025
Moje efekty po analizie pierwiastkowej włosów – pół roku suplementacji i wnioski
Cześć!
Na wiosnę tego roku opowiadałam wam najpierw o analizie pierwiastkowej z włosów (tutaj) a później o moich wynikach (tutaj). Mówiłam, że zakupiłam odpowiednią suplementację i teraz przez pół roku będę ją stosować. No cóż, pół roku już minęło, a nawet więcej! A więc czas na podsumowanie i efekty. Zapraszam!
Na początku nie było łatwo. Ilość tabletek, które musiałam
przyjmować każdego dnia, trochę mnie przeraziła. Miałam wrażenie, że ciągle coś
łykam — rano, w południe, wieczorem… Do tego moje jelita mocno to odczuły.
Pojawiały się wzdęcia, dyskomfort, a trawienie stało się trudniejsze. To był
moment, w którym naprawdę zaczęłam się zastanawiać, czy dam radę wytrwać przez
całe pół roku.
Z czasem jednak wszystko zaczęło się układać. Organizm
przyzwyczaił się do suplementacji, a ja nauczyłam się odpowiednio rozkładać
dawki w ciągu dnia i pilnować nawodnienia. Po kilku tygodniach zaczęłam też
stopniowo zmniejszać liczbę preparatów — początkowo była to tzw. dawka
uderzeniowa, więc z każdym miesiącem przyjmowałam coraz mniej.
Patrząc całościowo, okres suplementacji oceniam naprawdę
dobrze. Miałam więcej energii, lepszy nastrój i czułam, że ciało funkcjonuje
sprawniej. Choć początki były trudne, dziś mogę śmiało powiedzieć, że było
warto — ten proces nauczył mnie cierpliwości, regularności i słuchania własnego
organizmu.
Co dalej planuję?
Po zakończeniu tej półrocznej suplementacji nie chciałam wracać do punktu
wyjścia. Teraz staram się bardziej świadomie podchodzić do tematu — czytam,
analizuję składy i dobieram suplementy samodzielnie, kierując się tym, czego
rzeczywiście potrzebuje mój organizm.
Nie sięgam już po tak rozbudowane zestawy jak wcześniej. Na
co dzień wspieram się głównie multiwitaminą dla sportowców, omega-3 oraz
suplementami na odporność, takimi jak czosnek czy rutinoscorbin. Staram się też
bardziej dbać o dietę i regularność posiłków, żeby to, co przyjmuję, miało
realne wsparcie w codziennym odżywianiu.
Teraz czuję, że znalazłam zdrowy balans — między troską o
siebie a rozsądkiem, bez przesady i presji.
A wy suplementujecie coś w swojej diecie? Na czym dokładnie się skupiacie?
Angelika
niedziela, 9 listopada 2025
Czego nie było na naszym weselu!?
Cześć!
Z czego zrezygnowaliśmy na naszym ślubie. To od razu brzmi dość kontrowersyjnie i zapewne spodziewacie się tutaj haseł typu „pierwszy taniec” czy „dzieci”. Nic bardziej mylnego. Dzieci były bo nie wyobrażaliśmy sobie bez nich tego dnia. A pierwszy taniec to miła tradycja. To ludzie ją zbyt mocno uwznioślają i tworzą wokół tego szopkę.
Prezenciki dla gości. Jest to coś co wiedziałam od pierwszego dnia naszego narzeczeństwa, że tego nie chcę. Głupie wydawanie pieniędzy w błoto. Mało kto jest zadowolony, mało kto to zabiera, dużo kosztują, dużo czasu zabiera ich rozłożenie. A i kto chce mieć czyjąś twarz na magnesie na swojej lodówce? Nikt.
Serwowane jedzenie i tylko słodki stół. Moja rodzina lubi jeść. Nie lubię tej idei podawania talerza z konkretnym daniem. W szczególności, że nie lubię schabowego… Podoba mi się idea talerzy z mięsem, półmiska z ziemniakami i każdy bierze to na co ma ochotę i ile chce zjeść. To samo tyczyło się ciasta. Siedzi się przy stole, rozmawia i chce się mieć ciasto blisko a nie gdzieś na wygnaniu… Tak samo bardzo nie podoba mi się idea nowoczesnych, fency Instagram pustych stołów wyłącznie z kwiatami. MASAKRA. To po co już w ogóle te stoły i krzesła?
Głupie zabawy oczepinowe. Chcieliśmy oczepiny. Uważam, że po kilku h zabawy, fajnie gdy jest chwila wytchnienia od tańca i picia. Oczywiście forma oczepin nie zawsze jest elegancka. I chyba elegancka nie powinna być? Oczepiny powinny być po prostu zabawne, jakieś żarty, jakieś drobne zadania. Nic absolutnie zbereźnego i w formie chamskiego upodlenia i upicia kogoś np. wazówką wódki.
Błogosławieństwo w domu. Tutaj muszę się wytłumaczyć ponieważ błogosławieństwo mieliśmy ale wcześniej i mocno kameralnie. Nie podoba mi się fakt, że przed ślubem, gdy każdy jest w stresie przygotowań, kamera, fotograf… Nagle wpada jakaś ciotka czy wujek, z którymi kontaktu nie ma od x czasu, ale chcą zobaczyć błogosławieństwo (albo bardziej dom). Dodatkowe oczy są zbędne z tym momencie. W szczególności, że wiele potrafi to uronić łezkę.
Zakazu muzyki. Ech… Jak ja kocham te posty „nie będzie disco polo, to moje wesele, goście mają się bawić do tego co JA lubię!!!”. Jak tak będzie to pogratuluję 😉 Jak ktoś nie lubi jazzu tak jak ty disco polo to nie będzie się bawił do jazzu. To prosta logika. A skoro ktoś bierze ślub to powinien móc takie coś zrozumieć, bo chyba jest dojrzały i rozumny? Dlatego też my z zespołem byliśmy dogadani na „każdy rodzaj muzyki w zależności od tego jak będą się bawić goście”. Chcieliśmy mieć gości na parkiecie i tak też było.
A wy co byście do tej listy dodali lub absolutnie zrobili :D?
Dajcie znać.
Angelika
niedziela, 2 listopada 2025
Body update wiosenne!? Czy jesienne?
Cześć,
Kto czekał na kolejny post z serii body update? :D Ja niesamowicie, ponieważ
wiedziałam jakie mam plany i jakich efektów się spodziewam. W ostatnim poście
„Redukcja jesień 2024” opisywałam moje „przeboje” redukcyjne aż do końca roku
2024. A co się działo od stycznia? W styczni weszłam w nowy rok mega
zmotywowana z super energią. Oczywiście po paru tygodniach trochę uległo to
zmianie… Dlatego zdecydowałam się np. na detoks cukrowy dwukrotnie, o czym
pisałam tutaj -> KLIK,
a także na analizę pierwiastkową oraz celowaną suplementację. Minęło już sporo
czasu od tamtego momentu i uznałam, że przyszedł czas aby podsumować te kilka
miesięcy.
Po Świętach Bożego Narodzenia byłam na redukcji 1500 kcal.
Dość opornie szło. Nagrywałam sobie na pamiątkę nawet mini vlogi. Coś schudłam
aż do momentu jak się rozchorowałam i wpadł akurat tłusty czwartek. Niby nie
zjadłam dużo ale moja motywacja mocno upadła. Myślę, że ona w ogóle zniknęła.
Przez miesiąc próbowałam powrócić do zdrowego odżywiania i liczenia kcal.
Dopiero wyjazd do Londynu trochę zresetował mi głowę. I tak po powrocie, od
początku kwietnia zaczęłam ponowie. Waga w tym czasie oczywiście wróciła... Bo
żadna dieta bez dobrego wyjścia z niskich kcal do normalnych nie ma sensu. To
jest murowany efekt jojo. Niestety.
Niby motywacja wróciła ale też była dość specyficzna. Z
jednej strony się poddałam. Nie miałam już ochoty na redukcję, cardio,
treningi... Dlatego uznałam, że to ostatnia redukcja w najbliższym czasie i na
pewno w tym roku. Dlatego postaram się mocno przypilnować co jem i ile aby nie
musieć powtarzać tego procesu w kółko i w kółko. Moja waga jest oczywiście jak
zaczarowana. Przez pierwsze 2-3 tygodnie diety w ogóle się zastanawia czy
uraczy mnie niższą liczbą czy nie. Dodatkowo też podczas okresu nabieram wody
więc ta waga często jest zakłamana i muszę patrzeć na ogólną tendencję.
Po Londynie waga była około 60.5 kg. Miesiąc później było -1
kg. Z jednej strony to i tak sukces bo w kwietniu był święta i wesele. A
pamiętajmy, że alkohol też mocno szkodzi redukcji. W maju nie było wcale
lepiej, co weekend 1-2 wizyty u rodziny bo prosimy na wesele, do tego
osiemnastka a w czerwcu kolejne wesele i to dwudniowe. Pokus jest na prawdę
bardzo dużo. A szczerze mówiąc nie da się odmówić cioci chociaż 1 kawałka
ciasta. Taka jest prawda.
Kalorycznie wyszłam od mojego 0, doszłam do niskiej redukcji
i zrobiłam powolne wyjście z redukcji. Tak przynajmniej planowałam... Dieta
spotkała się z życiem i po redukcji nie było śladu. Trafiłam do szpitla z
powodów kobiecych. Po tym pobycie moja motywacja znikneła. Miałam również
okropnie stresujący czas zarówno w pracy, w zwązku z l4 oraz po pracy (wydanie
naszego projektu domu). Dziennie pracowałam 8-16 a potem 17-23. Byłam wypruta.
Waga powoli jechała do góry. Co dodatkowo mnie demotywowało.
Po moim pobycie w szpitalu w maju, czerwiec był serią
dietetycznych niepowodzeń. A ciągłe proszenie, wesela i urodziny w tym nie
pomagały. Dopiero gdzieś w połowie lipca wróciłam do siebie. Jednak wtedy
zaczął się temat złożenia projektu naszego domu do urzędu więc ponownie byłam
wyjęta z życia. Udało się to zrobić przed połową sierpnia... A w połowie
sierpnia moja przyjaciółka miała ślub (ja byłam świadkową). Dieta odeszła w
las. Nie było na to czasu. Starałam się trenować w miarę możliwości. Początek sierpnia
to wyjazd do Hiszpani - przerwa od diety i treningu. Chociaż muszę napomknąć,
że w Hiszpanii robiłyśmy bardzo dużo kroków. A dalsza część września? Proszę
was 😉 Na koniec września to ja ledwo cokolwiek
ogarniałam. O diecie nic nie pamiętałam. I tak z minimalnej wagi 57.5
wjechałam do góry. Nawet już nie pamiętam ile. Przed ślubem najwyższa waga t
było jakieś 62.3 kg. Więc okropny efekt jojo.
Ostatni raz na siłowni byłam 24 września. Potem wróciłam
dopiero 20 października. A co w tej przerwie? Hmm gorące przygotowania ślubne,
ślub, poprawiny, ogarnianie, pakowanie, podróż poślubna, sprawy urzędowe...
Działo się tak bardzo dużo. Jestem w podziwie sama dla siebie, że dałam radę.
Karol również miał bardzo wiele na głowie.
I co potem? Po powrocie z podróży poślubnej, przez tydzień
zdrowa dieta na oko. Później 2 tygodnie redukcji 1600-1800 kcal. Na prawdę na
oko. Dość luźno do tego podeszłam bo wiedziałam co mnie potem czeka... W tym
czasie zeszłam do wagi poniżej 60 kg. Było i jest to dla mnie turbo
zaskoczeniem. Nie starałam się na 100% jak to było przed ślubem. Myślę, że
wtedy byłam niesamowicie zestresowana czego nie czułam i dlatego nic nie szło
po mojej myśli mimo katorżniczej diety i ćwiczeń. Więc te -2kg było dla mnie
lekki szokiem.
A teraz co mnie czeka? Moja pierwsza w życiu masa. I z tą
zapowiedzią was pozostawię do następnego postu z tej serii. Liczę, że będzie
szybciej niż ten aktualny ;)
Do zobaczenia,
Angelika
niedziela, 26 października 2025
Muffiny na śniadanie!
Cześć!
Dzisiaj mam dla was bardzo smaczny przepis. Zapraszam serdecznie.
Wytrawne muffiny na śniadanie nie brzmią może aż tak zachęcająco... ale uwierzcie mi, są na prawdę pyszne! Na dowód jest fakt, że robię je kilka razy w miesiącu. Zawsze na oko i zawsze wyjdą smaczne!
wtorek, 21 października 2025
Problemy z fryzurą ślubną...
Cześć,
Gorący okres przygotowań ślubnych trwał u mnie przez ponad rok. Nic nie zdradzałam ponieważ chciałam wam to wszystko opowiedzieć dopiero po fakcie. Dzisiaj trochę o moich rozterkach z fryzurą. Niby coś dość banalnego a spędzało mi to sen z powiek. Naprawdę.
Głównym problemem był fakt, że ja nie chodzę do fryzjerów.
Ani na czesania ani na farbowania. Na wszelkie uroczystości robię sobie włosy
na wałek – loki, a farbowanie albo sama albo mama Karola robi mi baleyage. Do
tego mam dużo złych wspomnień dotyczących i czesania i farbowania… Popalone
włosy, brak jakiejkolwiek odpowiedzialności ze strony fryzjera… Ja wiem, że
czasem włosy są zniszczone i po farbowaniu mogą ulec mocnemu pogorszeniu, ale
gdy mnie wita fryzjer słowami „jakie piękne zdrowe włosy” a na koniec mi
wmawia, że ja miałam jakieś resztki farby i dlatego wyszłam z popalonymi… No
nie. Miałam uraz.
Do tego dochodzi fakt, że mam włosy niskopory. Dla
niewtajemniczonych są one z natury dość zdrowe, grube, proste i niepodatne na
wszelką stylizację. W teorii ideał wielu osób ale jeśli chodzi o stylizacji to
mam z nimi bardzo ciężko. Skręt bardzo słabo się trzyma i bardzo się obawiałam
jak to będzie wyglądać na ślubie. Obawiałam się oczywiście również deszczu.
Marzył mi się pakiet ślubny na fryzurę i makijaż. Na makijaż
miałam to umówione od początku, natomiast na fryzurę nie. Chciałam aby
fryzjerka i makijażystka przyjechały do domu i żebyśmy powoli się szykowały.
Pierwsza fryzura próbna.
Znalazłam tą dziewczyną na Instagramie. Piękne fryzury i
miała pakiet ślubny. Niestety koszmarnie drogi. Chciałam na początku fale
Hollywood. Macie tutaj zdjęcie z fryzury próbnej. Przód był piękny a trwałość
wręcz zabójcza! Dlaczego się nie zdecydowałam? Po pierwsze nikt nie chciał brać
ze mną tego pakietu ślubnego bo wtedy były 4 osoby po 500 zł! To za drogo. Po
drugie, mogłam sama do niej dojechać i zrobić fryzurę… Jednak z miejsca
przygotowań do salonu miałam 1h jazdy. Czyli ciężka sprawa do ogarnięcia. 1h w
jedną stronę, 2-3 h czesanie, 1h jazdy i jeszcze makijaż… Nie chciałam nakładać
na siebie tyle jazdy i tyle możliwości niepowodzenia. Dodatkowo w samej tej
fryzurze nie do końca dobrze się czułam. Nie podobał się tył z dwóch powodów.
Po pierwsze był okropnie sztuczny i sztywny. Wolałam aby fale trochę ze mną
współgrały i były ruchome. Nie byłam świadoma jak ta fryzura po prostu działa w
praktyce. Po drugie włosy rozchodziły się na boki, wolałam aby szły na prosto w
dół. Nie zmienia to faktu, że fryzura była w 100% profesjonalna i świetnie
wykonana. Tylko moje indywidualne i logistyczne aspekty przesądziły, że
zrezygnowałam.
Druga fryzura próbna.
| Upięcie o 23. |
Do drugiej dziewczyny poszłam przez moją przyjaciółkę Lenę.
Była ona u niej na czesanie na chrzest i zrobiła jej ładnego koka. Uznałam, że
spróbuję bo pracuje ona w salonie w mieście gdzie była nasza sala weselna. Tym
razem zdecydowałam się na coś lżejszego. Bardziej lekkie fale i trochę podpięte
boki. I wiecie co? Po zrobieniu od razu czułam, że lepiej się czuję w tej
fryzurze. Tak bardziej „po mojemu”. Każdego kogo pytałam o opinię, również
popierałam fryzurę nr 2. I tutaj kwestie logistyczne były dużo łatwiejsze do
zorganizowania więc też na plus.
A teraz przejdźmy do finalnego efektu.
Do zobaczenia,
środa, 8 października 2025
04.10.2025 r. - Państwo Iwaniccy!
Cześć!
Są takie dni, które zapamiętuje się na całe życie. Dla mnie jednym z nich był ten, w którym powiedzieliśmy sobie sakramentalne „tak”. Nasz ślub był spełnieniem marzeń – pełnym emocji, pięknych chwil i wzruszeń, które na zawsze zostaną w naszym sercu.
Kiedy stanęłam przed ołtarzem razem z tatą serce biło mi jak szalone. Wiedziałam, że już za kilka chwil zobaczę Karola przy ołtarzu. Patrząc w oczy ukochanego, wiedziałam, że to właśnie ten moment, na który czekałam całe życie. Emocje były ogromne – łzy wzruszenia mieszały się ze śmiechem i radością. Kilka wyjątkowych chwil z naszego ślubu:
♥ wspólne przygotowania z moimi druhnami
♥ ring security boys - czyli mój chrześniak i jego brat, którzy byli istną wisienką na torcie w naszym orszaku ślubnym
♥ przysięga podczas, której uroniliśmy łzy....
♥ wyjście z kościoła pod ramię z moją miłością życia w akompaniamencie marszu ślubnego
♥ toast z wieżą z champagne oraz podziękowanie gościom weselnym
♥ pierwszy taniec
♥ prezenty dla rodziców, chrzestnych, dziadków i świadków.
♥ szalona zabawa do samego rana!
Póki co tylko te kilka słów, w których ukryte mam miliony emocji. A już niedługo pokażę wam kadry i filmy z tych momentów. A póki co uciekam odsypiać i pakować ostatnie rzeczy na naszą podróż poślubną! Pierwszą 😉 Bo w planach jest jeszcze jedna w przyszłym roku...
Do zobaczenia!
Angelika i Karol
niedziela, 28 września 2025
Ostatnie myśli przed naszym ślubem!
Cześć!
Czas minął nam niewyobrażalnie szybko. Pamiętam jak niedawno dopiero co się zaręczyliśmy. A już za parę dni powiemy sobie sakramentalne “tak”! Ostatnie dni a właściwie tygodnie to było szaleństwo. Zaczęło się tak właściwie od wyjazdu do Londynu. Święta, proszenie, wesele, proszenie, 18, proszenie, proszenie, wesele, urodziny, proszenie, wesele, proszenie, wesele przyjaciółki, ostatnie proszenie, zbieranie listy obecności, panieński, suknia, papeteria, zakupy, dogrywanie noclegów, usadzanie gości, fryzura, makijaż., prezenty dla najbliższych... I wiele, wiele innych. Jak na to wszystko teraz patrzę, jestem z nas bardzo dumna, że udało nam się to wszystko ogarnąć. I to z pomocą kilku osób. Nie wyobrażam sobie robić to wszystko sama. Po pracy siedziałam i poprawiałam papeterie, robiłam listy gości, pisałam harmonogramy i wytyczne dla usługodawców. Na koniec dziękowałam sobie sprzed roku, że zimą ogarnęłam sporą część papeterii z czego w ostatnim miesiącu musiałam tylko ją zredagować a nie tworzyć od nowa. Pokażę wam co przygotowałam sama na ślub i jak to się finalnie sprawdziło. Ale to już po ślubie. Ogólnie mam dla was całą serię ślubnych postów, ale to opowiem wam po fakcie. Chcę mieć od razu zdjęcia jak miało być a jak wyszło 😉 A i jeszcze pierwszy taniec! Bardzo ambitny! I oczywiście pracochłonny w nauce. Jak mogłam o nim zapomnieć? We wrześniu spędzał mi on sen z powiek... niczym się nie stresowałam tak jak tym o.o
Zostały ostatnie dni a my powoli wkraczamy w ostatnie przygotowania czyli np. mój makijaż próbny, odbiór sukni ślubnej, paznokcie... I pakowanie na podróż poślubną 😉 Lecimy zaraz po ślubie. Mam nadzieję, że będę mieć chwilę aby wstawić wam tutaj jakieś zdjęcie. Oby! Trzymajcie kciuki.
Samo wesele chcieliśmy mieć dość tradycyjne ale z czasem poszaleliśmy i dodaliśmy bardzo dużo prywatnych smaczków, które trzeba dograć z różnymi usługodawcami np. wręczenie prezentów rodzicom w formie rozdania oscarów. My wcielimy się w dziennikarzy prowadzących więc jest to kolejne wyzwanie.
Jeszcze temat samego ślubu, moje druhny, bukiety, orszak ślubny, kto co czyta, kto coś zagra lub zaśpiewa, gdzie prezenty, nasi ring security boys ♥ Mam tyle w głowie, że aż ciężko objąć to słowami.
Nasz najpiękniejszy dzień zbliża się wielkimi krokami. Mam tak samo jak przy panieńskim - chcę aby ten dzień nadszedł jak najszybciej bo nie mogę się doczekać a zaraz nie chcę aby on nadszedł bo okres oczekiwania jest tak wyjątkowy ♥ Nie mogę uwierzyć, że to już. Zostały już ostatnie chwile... Piękne!
A stresik? Trochę jest, ale tak jak pisałam, mnie stresuje tylko pierwszy taniec i aby każdy się fajnie bawił. Reszta już mnie cieszy. A Karol jest moją oazą spokoju i pocieszenia gdy łapie mnie nerwówka ;D Heh.
Trzymajcie za nas kciuki! Do zobaczenia!
Angelika
wtorek, 23 września 2025
Mój wyjazd panieński!
Cześć!
Dzień dobry ze słonecznej Hiszpani! Tak witałyśmy się jeszcze miesiąc temu odbierając telefon... Piękny czas, niesamowite miasto i cudowni ludzie ♥ Ale od początku! Dzisiaj opowiem wam kilka słów o moim panieńskim, który odbył się właśnie w Hiszpanii a o organizacji samego wyjazdu opowiem wam w kolejnych postach. Pokażę wam również co robiliśmy każdego dnia ;)
Dzień zaczęłyśmy od plażowania i sesji na plaży. Znalazłam tak cudowny kadr... ♥ Wyglądał dosłownie jak z jakiegoś LA z moich dziecięcych wspomnień. Zrobiłyśmy sobie kilka zdjęć solo oraz grupowych. wyszło cudownie ♥ Później opalałyśmy się na piaszczystej plaży i kąpałyśmy w niesamowicie ciepłej wodzie morskiej. Woda miała jakieś 26° a w Polskim morzu, we wakacje ma średnio 19°.
Wieczorem wiedziałam, że będzie jakaś impreza. Więc ja miałam czas dla siebie, kąpiel, maseczki i makijaż. A dziewczyny coś tam sobie ogarniały ;) Wszystkie dziewczyny były za coś odpowiedzialne ale Martyna i Justyna miały konkretne rzeczy. Martynka, moja siostra i świadkowa miała największe logistycznie zadanie, czyli zabrać dekoracje na wyjazd. Było to wyzwaniem ponieważ każda miała na tygodniowy wyjazd plecak i pół małej walizki. Justyna zajmowała się deską serów, która wyszło genialnie. Z resztą całość prezentowała się cudownie!
Nie wspomniałam wam o tym, że w dzień panieńskiego miałam również urodziny! Dostałam śliczny torcik red velvet! Wieczór zaczęłyśmy od toastu, tortu, zdjęć, drinków i kilku zadań na miejscu. Dowiedzieliśmy się czy nadaję się na żonę oraz jak dobrze znam narzeczonego! Wszystko zdałam perfekcyjnie ;) Było dużo śmiechu, rozmów i tańca.
Dopiero późną nocą wybrałyśmy się na kluby. Z racji, że była to środa, nie było zbyt wielu miejsc otwartych. Byłyśmy na promenadzie z palmami. Na koniec wybrałyśmy się na kąpiel w morzu nocą! Finalnie nie weszłyśmy całe do wody ale chociaż do kolan ;) Było tak ciepło, woda również, że wejście w całości było całkiem realne ;) Ale nikt nie miał później ochoty iść przez miasto w mokrych ubraniach ;) Mamy z tego kilka fajnych zdjęć.
A później? Wróciłyśmy do mieszkania i odsypiałyśmy :D Hehe. A potem znowu plażowanie.
Szczerze? Niesamowicie miło wspominam cały wyjazd a panieński w szczególności. Miałam ze sobą moje ulubione dziewczyny. Świetnie się bawiłyśmy i niesamowicie wypoczęłyśmy. Marzy mi się kolejny taki wyjazd. Niestety wiem, że realnie to był pierwszy raz w życiu kiedy to się udało i kolejny raz może nie trafić się zbyt szybko... Ale cudowne wspomnienia pozostaną na długo ♥ I zdjęcia ;) Mam tyle pięknych zdjęć wam do pokazania... Jeden ze wspanialszych wyjazdów.
A wy miałyście panieński? W jakiej formie? Jak go wspominacie? :)
Do zobaczenia!
Angelika
niedziela, 14 września 2025
Light move festival
Cześć,
Jeśli jeszcze o tym nie słyszeliście, poczekajcie chwilę, przeczytajcie kilka zdań i może zachęcę was do zobaczenia na żywo Light Move Festival 😉 Jest to coroczne wydarzenia w Łodzi (i nie tylko). Polega głównie na animacjach świetlnych w różnych punktach miasta. W Łodzi szczególnie fajnie to wypadło ponieważ, przez całe centrum rozciąga się ulica Piotrkowska. I to głównie na niej są wcześniej wspomniane punkty. Do tego zawsze jest sporo ciekawych foodtraków i innych ulicznych atrakcji. Nie wspominając oczywiście o całej Piotrkowskiej, na której rozciągają się wszystkie najciekawsze restauracje w Łodzi.
Co roku pomysł na całość jest trochę inny, są dodawne/zmienane dodatkowe punkty. Oprócz Piotrkowskiej w zeszłym roku był np. Pałac Poznańskiego czy Park Staromiejski. I muszę przyznać, że w tych dwóch miejscach inscenizacje były najfajniejsze! Pałac był na prawdę niesamowicie dopracowany. Cała animacja trwa zazwyczaj kilka minut. Potem kilka minut przerwy i ponownie jest załączana. Organizatorzy przygotowują oczywiście fajną mapkę aby móc wiedzieć gdzie co jest. No ale po co tyle pisać... zapraszam na zdjęcia!
Rok temu było na prawdę świetnie. W tym roku raczej nie będę ze względu na przygotowania ślubne... ale za rok nie odpuszczę. A wy byliście na Light Move Festival?
Do zobaczenia!
Angelika
środa, 10 września 2025
Wyniki rozdania!
Cześć,
Kochani, na początek muszę was przeprosić za opóźnienie z wynikami. Na końcówkę tego okresu przypadł moment gdy wracałam z wakacji/panieńskiego a weekend miałam bardzo aktywny. Po weekendzie nie miałam myszki do laptopa... więc tak oto powoli musiałam wszystko sprawdzić i opisać ;) A uwierzcie mi, ten post nie powstał w ciągu 5 minut na kolanach...
Tak jak pisałam w poście konkursowym, każdy uczestnik może się zareklamować w kilku zdaniach. Kto tego nie zrobił, pozwoliłam sobie sama napisać kilka zdań oraz zostawić link do uczestniczek ;)
Agata Zienkiewicz
Zacznę od pięknego cytatu, który możecie znaleźć u Agaty na blogu "Jeśli chcesz iść do lasu wyłącz wifi tam z pewnością znajdziesz inne połączenie". Piękne kadry zieleni, trochę prywatny i wiele cenny porad ogrodowych! To przede wszystkim ogrodniczy dziennik – autorka dzieli się swoimi doświadczeniami, poradami i obserwacjami dotyczącymi pielęgnacji roślin w swoim ogrodzie, często także w doniczkach. Przykładem są wpisy o kulach nawadniających stosowanych w upały czy o pielęgnacji hortensji i traw ozdobnych. Jeśli coś wpadło w wasze gusta, zapraszam serdecznie!
Kasia Dudziak
Kasie obserwuję już od bardzo dawna. Zresztą sama również prowadzi bloga ponad 10 lat! Kasi blog jest pełen pasji i refleksji, w którymdzieli się swoją miłością do gór, fotografii, muzyki, podróży i literatury. Na swoim blogu prowadzi cykle poświęcone sztuce – jak choćby serię o japońskim drzeworytniku Kawase Hasui, łącząc wnikliwe opisy z fascynującymi ilustracjami. Serdecznie zapraszam!
R. A. Ciężka
Jak sama Sady pisze "Poruszane na tym blogu tematy są nie tylko powiązane z książkami, jakie aktualnie czytam, ale także z moją własną, która ukaże się niebawem." "Sek(s)ta" - "W mojej książce również można nauczyć się magii, choć w dużej mierze wszystko zależy od tego, w co uwierzymy. A nawet jeśli twardo stąpamy po ziemi to magia muzyki i prawdziwej przyjaźni może oczarować każdego." Serdecznie polecam wam zajrzeć na jej bloga!
Muszę wspomnieć również o jej drugiej pasji i drugim blogu czyli o Pracowni Kotołaka. To co tam tworzy jest na prawdę świetne. Chciałabym mieć też takie zdolności ♥ Zazdroszczę ;)
Szczerze? Jest mi smutno. Mocno wierzyłam, że blogi mają swoją moc, swoich uczestników, czytelników. A autorzy blogów są równie dobrymi czytelnikami jak i autorami bo sami wiedzą jak to jest. O czym mówię? O poście konkursowym wspomniałam przy okazji pisania komentarza na waszych blogach... Na ponad 100 blogach. Z tego wróciło do mnie około 20 osób. A zaledwie 3 osoby wzięły udział w konkursie, który realnie mógł podreperować wasz budżet lub zafundować super kawę. Czytając ostatnio książkę o relacjach ludzkich, ta sytuacja w 100% potwierdza tezy z tej książki: ludzie chcą być tylko wysłuchani, adorowani i aby ICH zdanie było usłyszane. Do tego mało osób jest chętnych realnie coś zrobić poza suchym napisaniem "gratulacje". I wiem, że strzelam sobie teraz w kolano a może nawet i w serce... ale widzę tą tendencję już od wielu miesięcy jak nie lat. Komentujący nie czytają postów. Wchodzą tylko napisać "super, zapraszam do mnie"🙃 Na koniec tylko dodam, ciekawe czy tym razem więcej osób to przeczyta i się chociażby oburzy. W sumie na to liczę, aby los jednak udowodnił, że ubzdurałam sobie to wszystko w tym akapicie.
I niestety tym samym nikt nie wygrywa konkursu. Było wymagane 10 osób w regulaminie. Nawet w ilości losów nie ma 10 sztuk... Przykro mi. Tym samym wiem, że kolejny taki konkurs po prostu nie powstanie.
Kwota, która była przeznaczona na wygraną, przekazuję na zbiórkę. Wchodząc na stronie siepomaga, niestety większość ogłoszeń to dzieci... Jest mi żal dzieci ale wciąż mam w głowie kobietę z mojej okolicy, jakieś 36 lat, trójka dzieci i rak. Wpłaciłam co mogłam. I wiecie co? Zmarła a zbiórka nie osiągnęła nawet 5 czy 10% bo niestety nie była małym słodkim dzieckiem :/ A w moim sercu wciąż jest. Dlatego idąc tym samym tropem, zostawię coś komuś kto nie jest pierwszym typem osób wspierających. Was również zachęcam o wpłacenie symbolicznego 5 zł.
"Mam na imię Agata. Mam 43 lata i jestem mamą dziewięcioletniego chłopca. [...] W kwietniu usłyszałam diagnozę, która zmieniła wszystko: rak piersi z przerzutami do kręgosłupa. [...] To bardzo kosztowne leczenie – nierefundowane, nowoczesne, dostępne tylko w wybranych klinikach. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Sprzedaliśmy, co się dało, pomogła rodzina, znajomi, sąsiedzi. Ale nasze środki się kończą. A czasu nie mamy zbyt wiele. Dlatego proszę – jako mama i jako człowiek, który chce żyć – pomóż mi dokończyć leczenie. Walczę dla mojego syna, dla jego uśmiechu. Dla jego spokojnego dzieciństwa. Dla wspólnych śniadań, powrotów ze szkoły, wakacji, które jeszcze nie przeżyliśmy. Chcę być przy nim, gdy będzie stawiał swoje pierwsze dorosłe kroki. Chcę żyć. Dla niego. Dziękuję Ci za każdą pomoc. Za każde udostępnienie, każdą złotówkę, każdą dobrą myśl.
Agata"
Do zobaczenia,
Angelika Rydczak
niedziela, 31 sierpnia 2025
Ślub mojej przyjaciółki!
Cześć!
Wspominałam wam kilka postów do tyłu o panieńskim mojej przyjaciółki. Przyszedł szybko czas również na jej ślub! Oczywiście piszę to po fakcie i nie wierzę również, że minęło już 2 tygodnie!
W życiu każdej z nas są momenty, które zatrzymują czas. Takie, które odciska się w sercu głębiej niż inne – i do których wracamy myślami z uśmiechem i wzruszeniem. Dla mnie takim momentem był ślub mojej przyjaciółki.
Pamiętam, jak jeszcze niedawno siedziałyśmy przy kawie,
rozmawiając o marzeniach, o miłości, o przyszłości. Nagle okazało się, że te
wszystkie plany stają się rzeczywistością. Widziałam, jak zmieniała się z
dziewczyny w kobietę gotową na nowy etap – i kiedy nadszedł ten dzień, serce
biło mi szybciej, jakbym to ja miała stanąć na ślubnym kobiercu. Fakt, stałam bardzo blisko ;)
Chwila, kiedy zobaczyłam ją w sukni ślubnej, była nie do
opisania. Wyglądała pięknie – nie tylko dzięki delikatnej koronce i subtelnemu
makijażowi, ale przede wszystkim dlatego, że promieniała szczęściem. To
spojrzenie, pełne spokoju i miłości, było najpiękniejszą ozdobą, jaką mogła
mieć. Niżej możecie to zobaczyć na zdjęciu z tatą. Jest to jedno z moich ulubionych zdjęć ♥
Podczas ceremonii trudno było powstrzymać łzy. Każde słowo
przysięgi brzmiało jak coś więcej niż tylko tradycja – jak obietnica na całe
życie, składana z głębi serca. Patrząc na nich, miałam poczucie, że jestem
świadkiem czegoś wyjątkowego – czystej, szczerej miłości.
Przyjęcie weselne było pełne radości, tańca i śmiechu. Ale
najbardziej zapamiętam drobne momenty: to, jak on trzymał ją za rękę nawet w
tłumie gości, jak ona co chwilę zerkała na niego z uśmiechem, i to, jak ich
bliskość udzielała się wszystkim wokół.
Dziś, gdy myślę o tym dniu, czuję ogromną wdzięczność. Za
to, że mogłam być cóż obok, że mogłam wspólnie przeżywać te chwile i że moja
przyjaciółka znalazła swoje szczęście. To było coś więcej niż ślub – to był
początek pięknej drogi, którą będę mogła obserwować z boku, kibicując jej na
każdym kroku.
Dużo szczęścia i miłości dla Leny i Piotra ♥
Do zobaczenia.
Angelika
poniedziałek, 25 sierpnia 2025
Konkurs na 10 urodziny bloga!
No ale przejdźmy do tego co ja dla was mam! Jak zaczynałam blogowanie to candy/rozdania były na porządku dziennym i można było wygrać na prawdę fajne rzeczy. Sfera blogowa również na tym świetnie korzystała, ponieważ rozdania fajnie ożywiały komentarze. Chcę do tego powrócić!
Długo zastanawiałam się co mogę podarować osobie, która wygra. Jeszcze kilka lat temu dużo interesowałam się kosmetykami. Jednak ciężko skompletować taki box aby pasował do każdej cery w każdym wieku. Drugi temat to podróże. Tutaj nie chciałam dawać żadnej zapchajdziury w postaci kubka termicznego, który zazwyczaj każdy już ma. Ostatni temat to lifestyle. I w tym kierunku poszłam. Co każdy lubi najbardziej? Pieniądze! Oczywiście trochę z przymrużeniem oka ;) Heheh. Ale tak, jako nagroda będzie bon do wybranego sklepu online w kwocie 200 zł. Myślę, że każda osoba która wygra będzie zadowolona i według własnego gustu coś sobie kupi ♥
ZASADY
1.Zostaw komentarz z chęcią wzięcia udziału.
2.Musisz być obserwatorem bloga.
3.Na swoim blogu na pasku bocznym lub na dole, musisz opublikować zdjęcie z linkiem do tego postu. (Zdjęcie powyżej nad hasłem "zasady"). Jeśli nie chcesz publikować na pasku bocznym, można zamienić na publikację w osobnym poście.
Przy wynikach konkursu powstanie również post z listą osób biorących udział w konkursie, w którym w 4 zdaniach możecie zareklamować swojego bloga. Tak więc przy komentarzu zgłoszeniowym możecie pozostawić link i 4 zdania o blogu/o was ;) Myślę, że to będzie fajna forma reklamy i możliwość poznania nowych twórców! Dodatkowo każdy będzie miał mini wygraną - mini reklamę.
I tyle :D Życzę wam miłej zabawy! Mam nadzieję, że konkurs wam się podoba.
Do zobaczenia!
Angelika

















