niedziela, 1 lutego 2026

Snowboard kontra ja: kto wygrał ten pojedynek?

 

Cześć,

Byłam ostatnio na nartach a właściwie na snowboardzie. Zapraszam na małe story time czego nie robić.

Byłam kiedyś na nartach ale nie „czułam” ich. W tym roku byliśmy większym składem w tym były 3 osoby, które szły na snowboard od zera. Uznałam, że do nich dołączę. Wzięliśmy sobie instruktora na start i to było jak najbardziej właściwe rozwiązanie. Godzina na oślej łączce i poszliśmy na stok. Pierwszy zjazd, prawie pierwsza moja wywrotka i obiłam sobie kość ogonową… Kto tego doświadczył ten wie, że jest to bardzo bolesne. Funkcjonowanie później również jest nieciekawe a mnie czekało kilka dni jazdy na stoku… Niestety obicie kości ogonowej wpływa mocno na nasz ruch a dokładnie na miednicę. Pod pewnym kontem jest ok a pod drugim okropnie kłujący ból. I co wyszło dalej? Cały zjazd nie mogłam wstać. Kilka prób na jeden upadek… jest to również męczące. A fakt, że był to pierwszy mój zjazd, potęgował długość mojego zjazdu. Miałam oczywiście załamanie. Bo początkowo musiałam w ogóle odleżeć kilka chwil na stoku. Miałam karnet więc uznałam, że spróbuję ponownie. Drugi zjazd był o niebo lepszy i dalej szło mi lepiej. Kość dalej bolała. Pierwszy dzień był najgorszy.

Aż przyszedł ostatni dzień i ostatni zjazd. Jak zaczęłam, tak skończyłam i kilkaset metrów przed ostatnią metą znów upadłam na kość… Leżałam i płakałam. Jakoś dojechałam do końca i wróciłam do domu.

Moje przygody górskie na obiciu kości się nie zakończyły. Na stoku nadwyrężyłam/wybiłam sobie kciuki. Naciągnęłam również nadgarstek przy wstawaniu… ale drugi najgorszy uraz przytrafił mi się pierwszego dnia przed stokiem. Co finalnie również ten pierwszy ciężki zjazd utrudniało. Oparzyłam się o piec. I dzięki temu wróciłam z oparzeniem w kształcie księżyca na pół pośladka. Stan? Pomiędzy oparzeniem I a II stopnia. Zobaczymy czy ślad zostanie. Później do oparzenia skompletowałam jeszcze równie sporego siniaka.

Finalnie było fajnie. Męcząco ale fajnie. Mieliśmy bardzo ładne domki. Co wieczór odpoczywaliśmy w bali lub saunie. A i udało nam się zrobić mini sesję na stoku. Z tego też się cieszę. Jestem wzrokowcem, uwielbiam ładne zdjęcia. Tym milej będę wspominać ten wyjazd.

I tak oto przeżyłam wyjazd na snowboard. Przeżyłam to bardzo dobre podsumowanie ;) A wy jeździliście? Jak wspominacie wasze początki?
Do zobaczenia,
Angelika

niedziela, 25 stycznia 2026

Travel wrapped 2025

Cześć,
Dzisiaj krótko i symbolicznie. Zapraszam na mój travel wrapped z 2025 roku. Udało mi się zobaczyć wiele pięknych miejsc. Za granicą byłam w 3 nowych krajach: UK, Hiszpania i Grecja. Fakt, byłam już w Grecji ale w Atenach a tym razem byliśmy na Korfu.

Każdy wyjazd był niezapomniany ♥ Zapraszam na zdjęcia na osłodę szarych zimowych dni.









Angelika

niedziela, 18 stycznia 2026

Vision board – mój pierwszy krok do świadomego życia i rozwoju.

Cześć,
Przez długi czas myślałam, że vision board to tylko chwilowy trend. Coś ładnego, ale powierzchownego. Coś, co robią inni. A przede wszystkim to nie wierzyłam w jego moc. A jednak w pewnym momencie poczułam, że potrzebuję zatrzymać się i naprawdę zapytać siebie: czego chcę i jak chcę aby moje życie wyglądało?

Tak powstał mój pierwszy vision board — spokojnie, intuicyjnie i bez presji. To nie jest lista celów. To jest bardzo osobista mapa mojego życia.

Zaczęłam oczywiście od zastanowienia się jak chcę aby ten rok wyglądał i co chcę osiągnąć. Przydały się do tego moje wcześniej opisywane cele na 2026 rok. Tworząc vision board, szczególnie mocno skupiłam się na pracy oraz rozwoju osobistym i zawodowym. Poprzedni rok był pracowity ale to dopiero ten będzie kluczowy. Chcę rozwijać się w swoim tempie, budować projekty, z których jestem dumna i mieć odwagę wybierać to, co naprawdę ze mną rezonuje. Na mojej tablicy pojawiły się obrazy i słowa związane z kreatywnością, niezależnością i stabilnością.

 

Siłownia i dbanie o siebie. Ten temat na moim vision boardzie nie symbolizuje idealnej sylwetki. Symbolizuje siłę — tę fizyczną, ale też psychiczną. Regularność, troskę o ciało i głowę, moment tylko dla siebie. Ruch, który oczyszcza myśli i przywraca równowagę. To przypomnienie, że dbanie o siebie nie jest luksusem, tylko fundamentem. W tym roku stawiam na rytm, równowagę oraz determinację.

Kto mnie zna ten wie, że nie mogło zabraknąć podróży. I tych małych i tych dużych. To moment, w którym wszystko zwalnia, a ja wracam do siebie. Żyję podróżami. Od moment zakupu biletów aż jakieś minimum pół roku po gdy wspominam moje przygody. Na vision boardzie są obrazy, które przypominają mi, że życie nie musi toczyć się w jednym rytmie i jednym miejscu. A propos „małych” podróży t w tym roku chcę również kilka małych jedno/dwudniowych wypadów np. w góry czy na jezioro.

Obok wielkich obszarów są też drobiazgi. Ciepła kawa pita bez pośpiechu. Estetyczny notes. Cisza o poranku. Te małe smaczki są niezwykle ważne, bo to one tworzą codzienność.

Czym naprawdę jest mój vision board? 

Kierunkiem. 

Nie wiem jeszcze, ile z tych wizji się spełni i w jakiej formie. I pozwalam sobie tego nie wiedzieć.  To mój pierwszy vision board i myślę, że wyszło całkiem dobrze. Zobaczymy za rok jak mi poszło jego spełnianie ;)

Do zobaczenia!
Angelika

niedziela, 11 stycznia 2026

Nowy rok, nowe cele – bez presji postanowień

Cześć!

Nowy rok bardzo często kojarzy się z listą postanowień noworocznych. „Od stycznia będę…”, „W tym roku na pewno…”, „Od poniedziałku zmieniam wszystko”. Brzmi znajomo? U mnie wygląda to trochę inaczej, bo ja nie robię postanowień – ja stawiam sobie cele. I to wcale nie dlatego, że jestem „anty”, tylko dlatego, że przez lata zauważyłam, że postanowienia często działają jak szybki zryw. Dużo motywacji na start, a potem… życie. Obowiązki, zmęczenie, gorsze dni. I nagle zamiast satysfakcji pojawia się poczucie porażki, bo „nie dotrzymałam postanowienia”.

Czym różnią się cele od postanowień?

Dla mnie postanowienie to coś zero-jedynkowego. Albo się uda, albo nie. A cel jest procesem. Ma kierunek, ale zostawia miejsce na elastyczność np. chcę schudnąć 10 kg. Fajne postanowienie ale lepiej dla naszej głowy będzie brzmieć chcę się wkręcić w treningi siłowe i pilnować systematyczności. Efekt? Większe szanse na powodzenie + jeśli finalnie nie schudniemy 10 kg a 5 kg to będziemy bardziej ten proces doceniać i nie będziemy widzieć w tym porażki. Podejście ma znaczenie.

Nie chcę zmieniać całego życia w jeden dzień. Wolę iść małymi krokami, ale do przodu. 

Nie będę robić wielkiej listy „muszę”. Zamiast tego mam kilka obszarów, na których chcę się skupić:

  • ja i moje samopoczucie – więcej uważności na siebie, swoje potrzeby i granice,
  • rodzina i codzienność – łapanie chwil, a nie ciągły pośpiech,
  • rozwój – krok po kroku, bez porównywania się do innych,
  • ciało i zdrowie – bez skrajności, bez presji, bardziej z troski niż z obowiązku.

To nie są cele na pokaz. To kierunki, które mają mi pomóc żyć spokojniej i bardziej „po swojemu” jak ja to widzę.

Co chciałam zrobić w 2025 roku?

• Zaoszczędzić pieniądze – nic a nic się nie udało. Wyjazdy i wesela skradły wszystko 😉 Czy jest mi smutno? Nie. Drugi raz tak młoda i w tym samym miejscu już nie będę.

• Dwa wieczory panieńskie – oba udały się świetnie.

• Cel wagowy: 55 kg – zeszłam do 57 kg i czułam się okropnie. Dopadł mnie efekt jojo.

• Ślub i wesele – nasze. Magiczne, wyjątkowe

• Dom/mieszkanie – w tym kierunku zrobiliśmy naprawdę spory progres. Niedługo opowiem Wam o tym dużo więcej.

• Drobne wyjazdy – i to ile! 😄 Małe i duże, weekendowe i tygodniowe. Działo się naprawdę sporo. W ostatnim poście ze wspomnieniami w postaci zdjęć z 2025 roku mogliście zobaczyć, jak dużo podróżowaliśmy.

• Spotkania ze znajomymi – udało się, choć chciałabym częściej 😉 Po tym, jak część moich przyjaciółek wyprowadziła się z naszego miasta, bardzo za nimi tęsknię.

• Plan podróży poślubnej – temat zawieszony. Była mała podróż po ślubie, na którą zabraliśmy rodziców. Marzy nam się jeszcze coś solo, np. Malediwy, ale na razie odkładamy ten plan na później.

2025 rok był pełen emocji, zmian i pięknych wspomnień. Nie wszystko wyszło tak, jak planowałam, ale chyba właśnie w tym tkwi jego magia – w małych radościach, niezaplanowanych przygodach i chwilach spędzonych z bliskimi. Nie liczą się liczby czy efekty, ale to, co zostało w sercu.

Nowy rok nie musi być magicznym resetem. Nie musisz mieć planu na cały rok, idealnej rutyny ani motywacji na 200%.
Czasem wystarczy jedno pytanie: czego teraz najbardziej potrzebuję?

Jeśli czujesz, że postanowienia Cię przytłaczają – spróbuj zamienić je na cele. Takie, które są Twoje. Prawdziwe. Elastyczne.

A jeśli nie masz ani postanowień, ani celów – też jest w porządku.
Nowy rok to nie wyścig. To po prostu kolejny rozdział 🤍

Macie jakieś cele na 2026 rok?
Angelika

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Nie zapomnę tego roku! Wspomnienia 2025!

Cześć!
Nie mam słów żeby opisać ten rok! Było niesamowicie i niezapomnianie! Oj bardzo niezapomnianie. Działo się tyle, że muszę rozkładać ten rok nie miesiące! Niesamowita ilość spotkań, kilka wyjazdów zagranicznych, wyjazdy po kraju, 5 wesel, osiemnastka i dwa panieńskie! Zapraszam na mój wrapped 2025 ;)

środa, 31 grudnia 2025

Życzenia Noworoczne! 🎆

Nowy Rok zawsze przychodzi z cichym obietnicami. Zmienia się cyfra w kalendarzu, ale w naszych głowach i sercach pojawia się coś więcej — lekka nadzieja, że tym razem będzie inaczej, lepiej, pełniej. I choć każdy z nas przeżywa swoją własną historię, są słowa, które możemy dzielić wspólnie.

Dziś chcę zostawić tutaj kilka życzeń — prostych, ale prawdziwych. Takich, które mogą towarzyszyć nam przez cały nadchodzący rok.

Życzę Ci spokoju
Nie tego chwilowego, kiedy gasną fajerwerki, ale tego, który siedzi głęboko w Tobie. Spokoju, który pozwala uśmiechać się częściej i oddychać pełniej. Spokoju, który jest jak ciepły koc w chłodny dzień — łagodzi i koi.

Życzę Ci odwagi
Do zmian, jeśli ich potrzebujesz.
Do zatrzymania się, jeśli biegniesz za szybko.
Do mówienia “nie”, gdy wszyscy oczekują, że powiesz “tak”.
Do marzeń — tych dużych, nieprzyzwoicie ambitnych.

Życzę Ci ludzi
Takich, którzy widzą Twoje światło, nawet jeśli czasem masz wrażenie, że przygasło.
Którzy dodają sił, a nie je odbierają.
Którzy potrafią słuchać, a nie tylko mówić.
I takich, z którymi śmiech brzmi głośniej, a cisza jest wygodna.

Życzę Ci zdrowia
Bo ono jest jak tło — zauważamy je dopiero wtedy, gdy znika. Niech Cię wspiera w każdej decyzji i każdym planie.

Życzę Ci czasu
Na rzeczy ważne, nie tylko pilne.
Na bycie, a nie tylko działanie.
Na drobne przyjemności, które składają się na wielkie szczęście.

I życzę Ci wdzięczności

Bo kiedy zaczynamy dostrzegać drobiazgi, życie nagle staje się pełniejsze. Wdzięczność jest jak latarka — rozświetla nawet trudniejsze momenty.

Nowy Rok nie musi być rewolucją. Może być delikatnym przesunięciem akcentów, drobnym ruchem w stronę tego, czego naprawdę pragniemy.

Życzę Ci, aby 2026 był rokiem, w którym będziesz bliżej siebie — swoich potrzeb, marzeń i swojej własnej prawdy.


Szczęśliwego Nowego Roku! 🎉✨
Angelika & Karol