niedziela, 20 września 2026

Podziękowania dla rodziców w formie gali rozdania nagród – pomysł, który wzruszył wszystkich!

Cześć!
Podziękowania dla rodziców to jeden z najbardziej emocjonalnych momentów każdego wesela. Chcieliśmy jednak, żeby nasz miał nie tylko wyjątkowy charakter, ale też był w pełni „nasz”. Dlatego zamiast tradycyjnych podziękowań przygotowaliśmy… galę wręczenia nagród.

Inspiracją były gale filmowe, podczas których wręczane są statuetki za wyjątkowe osiągnięcia. U nas najważniejszymi bohaterami wieczoru byli oczywiście nasi rodzice, dziadkowie, świadkowie i chrzestni.

Każdy z nich został zaproszony na środek niczym laureat prestiżowej nagrody. Przygotowaliśmy krótkie przemowy, w których opowiedzieliśmy za co jesteśmy im wdzięczni, wspomnieliśmy najpiękniejsze chwile i podziękowaliśmy za miłość, wsparcie oraz wszystko, co dla nas zrobili przez całe życie.

Na zakończenie wręczyliśmy im pamiątkowe boxy z prezentami. Każdy box robiliśmy ręcznie oraz sami komponowaliśmy jego zawartość dzięki temu starsi dostali więcej np. smakołyków czy też ulubioną kawę, a świadkowie ulubiony alkohol. Było sporo uśmiechu, ale nie zabrakło też łez wzruszenia – zarówno u rodziców, jak i wśród gości.

Pierwsze i ostatnie zdjęcie zarazem ma ze sobą szczególną historię. Trochę już Wam o niej wspomniałam. Nie ukrywamy, że rodzice mocno wspomogli nas finansowo w sfinansowaniu wesela. My wszystko organizowaliśmy, szukaliśmy itd. ale to oni wyłożyli większość funduszy. Zastanawiałam się co możemy im dać w podziękowaniach. I tutaj musimy się zatrzymać. Podziękowania nie tylko za wesele ale również za cały trud włożony w wychowanie, za wsparcie i za miłość, którą od nich dostajemy. Miałam bardzo fajną ale kosztowną myśl. Wyjazd na wakacje. Ten rok był ciężki dla wszystkich. Moi rodzice nie byli nigdy za granicą, a teściowe marzyli o Włochach. I taki był początkowo cel. Szukałam czegoś we Włoszech a może i w Rzymie. Finalnie zdecydowaliśmy się na wyspę Korfu ponieważ w tej samej cenie Korfu mieliśmy na 5 dni (!) a Rzym na może 2? Więc wybraliśmy dłuższy odpoczynek. Wszystko przed weselem było dograne, zamówione, opłacone. Tak samo udało się zorganizować zastępstwo w domach aby ktoś opiekował się np. psami ;) Więc całość była bardzo dobrze dograna. A wylecieliśmy już we wtorek po weselu ♥

Jak widzicie po zdjęcia, niespodzianka się udała ♥

To był jeden z tych momentów, które zostają w pamięci na długo. Zamiast klasycznych podziękowań stworzyliśmy coś bardzo osobistego i jednocześnie oryginalnego. Goście byli zaskoczeni formą, a później wiele osób mówiło nam, że jeszcze nigdy nie widzieli takich podziękowań na weselu. I bardzo nam z tego powodu miło. Chociaż przyznam, że przed weselem miałam lekki stres co do czytania w trakcie wesela ale na żywo było to już moment "po wszystkim" po wszelkich streasach i taka forma nie była w żaden sposób stresującym wyzwaniem.

Jeśli planujecie ślub i szukacie pomysłu na podziękowania dla rodziców, taka gala rozdania nagród może być piękną inspiracją. Nie wymaga skomplikowanych przygotowań, a daje możliwość powiedzenia kilku ważnych słów w wyjątkowej oprawie. To nie tylko prezent, ale przede wszystkim wspomnienie, do którego będziecie wracać przez lata.
Dajcie znać jak podoba Wam się taka forma podziękowań, czy może wolicie "cudownych rodziców mam" a także co wogóle myślicie o podziękowaniach ;) 
Angelika

niedziela, 13 września 2026

Zamek Świętej Barbary w Alicante – widoki, które zapierają dech

Cześć,
Tak jak obiecywałam, dzisiaj opowiem Wam więcej o samym zamku w Alicante. Moim zdaniem zasługuje on na więcej niż da zdania w poście zbiorczym.

Ruiny zamku to dla mnie perełka. Widziałam komentarz, że ma ono nie wykorzystamy potencjał na biznes… To jest właśnie biznes. Darmowa możliwość zwiedzania, super atrakcja, panorama miasta, możliwość zakupu pamiątek. I przede wszystkim miłe wspomnienia, że bilet wart był swojej ceny. Nic mnie bardziej nie frustruje niż bilety za kilkanaście/kilkadziesiąt euro na coś co było średnie…

Do zamku prowadzi kilka ścieżek. Przy zamku zamieniają się w drogę asfaltową. Polecam buty sportowe lub chociaż trampki. Wzniesienie jest dość spore. To nie spacer a mały hiking.

Alicante to miasto, które potrafi zauroczyć od pierwszej chwili – gwarna promenada, klimatyczne uliczki i cudowne plaże. Ale prawdziwą perełką, którą koniecznie trzeba zobaczyć, jest Zamek Świętej Barbary (Castillo de Santa Bárbara), dumnie górujący nad miastem na wzgórzu Benacantil.

Już sama droga na szczyt to mała przygoda – można wspiąć się pieszo, co jest świetną opcją dla aktywnych, albo wjechać windą wykutą w skale. Niezależnie od wybranej opcji, nagrodą są widoki, które trudno opisać słowami.

Z murów zamku rozpościera się panorama na całe miasto i błękitne morze. Z jednej strony widać port jachtowy i słynną plażę Postiguet, z drugiej – gęsto zabudowane uliczki, które w promieniach słońca wyglądają jak biały dywan u stóp góry. A jeśli spojrzysz dalej, zauważysz pasma gór, które malowniczo odcinają się od nieba.

W środku zamku można pospacerować po starych dziedzińcach, zajrzeć do sal wystawowych i poczuć klimat dawnych czasów, kiedy miejsce to pełniło funkcję strategicznej twierdzy. Największe wrażenie robi jednak połączenie historii i natury – cisza kamiennych murów i ogrom przestrzeni, jaki roztacza się dookoła.

Jeśli planujesz wizytę w Alicante, koniecznie zarezerwuj czas na zwiedzanie Castillo de Santa Bárbara. Najlepiej wybrać się tam późnym popołudniem – zachód słońca oglądany z murów zamku to jedno z tych przeżyć, które zostają w pamięci na długo.

Do zobaczenia!
Angelika

niedziela, 6 września 2026

27 lat minęło!

 

Cześć!
3 września skończyłam 27 lat. I chyba pierwszy raz od dawna pomyślałam, że chciałabym zostawić tutaj coś więcej niż tylko kilka zdjęć z urodzin. Lubię wracać do starych wpisów i patrzeć, czym wtedy żyłam, co mnie cieszyło, czym się przejmowałam i jakie miałam plany. Dlatego ten post będzie trochę urodzinowy, a trochę o tym, z czym wchodzę w moje 27. urodziny.


Same urodziny spędziłam bardzo przyjemnie. Byliśmy z mężem na świetnej kolacji, pojawiła się nawet fontanna serowa o której ostatnio marzyłam, więc możecie sobie wyobrazić mój poziom zadowolenia. Był bardzo, bardzo wysoki. Dostałam też przepiękny bukiet, który oczywiście natychmiast stał się jednym z głównych elementów wystroju domu ;) Planowo jeszcze w październiku z przyjaciółmi w jakiś sposób będziemy obchodzić moje urodziny. Wrześniowe weekendy mam już mocno napięte i nie dodam aktualnie organizacji spotkanie.

Moje przemyślenia jako dwudziestosiedmiolatka? Nie czuję, że jestem blisko trzydziestki. Mentalnie dałabym sobie jakieś 25 lat. Więc czuję się młodziej. To chyba dobrze? Chociaż ogólnie ostatnio mam myśli, że warto zadbać sobie ogólnie o dobre życie, dobra prace, dobre relacje, dobre podejście, dobre zdrowie. Nie ma sensu tkwić w toksycznej pracy czy relacji. Życie jest dosłownie tylko jedno. Warto czasem zaryzykować. Mamy z mężem co jakiś czas taki moment, że robimy plany na przyszły rok i najbliższe lata. To bardzo fajnie precyzuje w jakim kierunku chcemy dążyć. Mam oczywiście jeszcze sporo planów zawodowych jak i prywatnych. Nie pochwalę się. Nie chcę nic zapeszać. Dobre rzeczy warto budować w ciszy tak jak i relacje lubią ciszę. 

A co sobie życzę sama na ten najbliższy rok? Abym złapała balans w życiu, więcej odpoczywała. Focus na rozwój zarówno zawodowy jak i mentalny. Oczywiście abym dbała dalej o relacje ponieważ mam wokół siebie same fajne i wartościowe osoby. Myślę, że dobrze wyselekcjonowałam sobie przyjaciół. A to jest też istotne w życiu. O i aby plan powiększenia naszej rodzinki się udał ;) Bardzo wyczekuję czworonożnego przyjaciela. Na to musi przyjść oczywiście odpowiedni moment i warunki mieszkaniowe. Póki co nie wyobrażam sobie w małym mieszkanku trzymać psa. Życzę sobie jeszcze wakacji all inclusive z plażą i drinkiem z palemką. Może jakiś zimowy wypad się uda. Zobaczymy. Może za rok pochwalę się, że wszystko z tych mini celów się udało zrealizować? Mam taką nadzieję.

Do zobaczenia!
Angelika

niedziela, 30 sierpnia 2026

Domowe żelki – słodka przyjemność, którą zrobisz sama!

 

Cześć!
Jest coś bardzo satysfakcjonującego w robieniu słodyczy w domu. Zwłaszcza takich, które wyglądają jak ze sklepu, a mają krótki skład, ulubiony smak i dokładnie taki kształt, jaki chcesz. To ten moment, kiedy kuchnia zamienia się w małą manufakturę przyjemności. Pomysł na domowe żelki chodził za mną od dawna. W końcu się zmotywowałam i zakupiłam foremki. Zdjęcie poniżej. Zakupiłam je na Shein i polecam. Fajne wzory, łatwo napełnić i bardzo łatwo jest wyjąć te żelki.

niedziela, 23 sierpnia 2026

Przestałam liczyć kalorie. Czego nauczyła mnie masa?

Cześć!

Na masie postanowiłam zrobić mały eksperyment – spróbować jeść intuicyjnie. Na początku nie było łatwo. Nadal myślałam trochę jak przy redukcji i musiałam sporo się przestawić. Po miesiącu poczułam jednak dużą różnicę – jedzenie zaczęło sprawiać mi przyjemność i w końcu czułam się spokojniejsza przy talerzu.

Po Świętach udało mi się ustabilizować wagę i zaczęłam stopniowo podnosić kalorie. Choć mówię, że nie liczyłam, to nie do końca prawda – posiłki do pracy wciąż podliczałam. Celowałam w około 1000 kcal i minimum 60 g białka, a wieczorem mogłam już jeść „na luzie”, dobijać kalorie i białko bez stresu. Codziennie analizowałam poprzedni dzień, żeby uczyć się małymi krokami, myśleć świadomie o jedzeniu, a nie tylko patrzeć w tabelki i liczyć kalorie.

Efekt? Nadwyżka kcal połączona z częściowym „nie liczeniem” dała mi ogromny powiew świeżości. Moja głowa wreszcie odpoczęła od ciągłego liczenia, a ja odkryłam, że z łatwością dobijałam ponad 100 g białka – coś, co wcześniej wydawało się wręcz niemożliwe!

Dodatkowy plus? W końcu znalazłam moje „zero kaloryczne”, które wcześniej ustalałam trochę na oko.

Jeśli, tak jak ja, większość czasu spędziliście na redukcji, naprawdę polecam spróbować kontrolowanej masy. Przyrost wcale nie jest ogromny – ja celowałam w maksymalnie 1 kg miesięcznie i było to naprawdę dobre rozwiązanie. Oczywiście cały czas trenowałam, więc wszystko szło w dobrym kierunku.

Tak jak wspominałam w podsumowaniu masy, teraz czas na redukcję. Jestem ciekawa, jak pójdzie mi po tej masie – ale o tym opowiem już niedługo.

Do zobaczenia!
Angelika

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Kosmetyczna wygrana u Venus – moje TOP 3 produkty z boxu.

 

Cześć!
Pochwalę się Wam dzisiaj, co fajnego udało mi się wygrać w konkursie u Venus. Rozdanie miało miejsce jakoś w marcu albo kwietniu. Nie dodawałam wtedy wpisu, ponieważ chciałam najpierw potestować większość kosmetyków i dopiero później opowiedzieć Wam, co najbardziej mi się sprawdziło.

Po pierwsze chciałabym raz jeszcze wyrazić moją wdzięczność z racji wygranej. Dawno nie spotkała mnie tak miła niespodzianka! A kiedy paczka do mnie dotarła, zaskoczyłam się ponownie. To zapakowanie i dopracowanie każdego szczegółu? Naprawdę byłam pod ogromnym wrażeniem. Dziękuję również za kilka miłych słów napisanych na kartce. Takie drobiazgi naprawdę robią robotę.

Ale przejdźmy już do konkretów, czyli mojego TOP 3 produktów z boxu, które skradły moje serce.