Jeśli lubisz kosmetyki Avon, a współpraca z wieloma nowymi osobami sprawia ci przyjemność, warto pomyśleć o pozostaniu konsultantką Avon. Jakie masz z tego korzyści? Przede wszystkim kupując poprzez Klub Avon otrzymujesz rabaty do 40% a dodatkowo odbierzesz prezenty za zamówienia w programie dla nowych osób. Sama rejestracja Avon jest szybka i prosta. Od momentu założenia konta możesz już zacząć działać. Dodatkowo dostaniesz pakiet startowy w pełni za darmo. Co istotne, nie musisz zamawiać produktów co katalog. Jest to więc bardzo ciekawa opcja dla osób, które chcą sobie dorobić w wolnej chwili.

niedziela, 30 maja 2021

Haul torebkowy!

Cześć!

W końcu udało mi się znaleźć czas aby sfotografować mój ostatni spory zakup. Zacznijmy od początku. Od prawie roku chciałam kupić torebkę. Mam dwie, ale obie mają nie do końca dobry dla mnie kształt oraz pojemność. Do tego brakowało mi jasnego koloru. I tutaj zaczyna się historie z pewną stroną gdzie miałam kupić mój ukochany jasny model (kremowo złota, zdjęcie niżej). Znalazłam taki model na polskiej stronie za 140 zł + przesyłka. Moją uwagę zwróciły rabaty, które cały czas 'wołały, że się kończą o północy". Oczywiście ja obserwowałam tą torebkę dłużej i przez kilka miesięcy cena się nie zmieniła. 

Nadszedł w końcu dzień, że uznałam, że musze w końcu ją zamówić. Na szczęście coś mnie tknęło i zaczęłam szukać opinii na temat sklepu na literę P. Nie będę tu wymieniać ponieważ znów sklep będzie chciał mnie podawać do sądu za niepochlebny komentarz... Na forach pisali, że sklep jest tylko pośrednikiem pomiędzy Ali w dodatku często paczki giną i nie można uzyskać zwrotu pieniędzy. Nie wspominając o tym, że sklep zastrzega sobie 60 dni roboczych (!) na wysyłkę oraz nie podaje żadnych numerów kontaktowych ani adresu! Nadal nie pojmuje jak nikt nie doczepił się do takiej fuszerki. Jest tylko formularz z pytaniami na które odpowiada bot. Zadałam pytanie czy jest możliwość zapłaty przy odbiorze. Bot odpowiedział, że nie czy też coś takiego. Więc odpisałam, że nie mam zamiaru kupować nic w sklepie gdzie nie mogę zakupić bez pobrania, nie ma telefonu ani adresu. I wiecie co? Odpisała mi żywa osoba! Ale oczywiście Pani tylko łaskawie napisała, że to automatyczna wiadomość i ona nie może udzielić mi pomocy... To po co odpowiadała? I to z błędami ortograficznymi. No cóż, to utwierdziło mnie w przekonaniu, że uciekam jak najdalej.

Idąc tropem forum, weszłam na Ali i znalazłam wszystkie modele z tego 'sklepu' i to za pół ceny! W cenie 2 torebek zamówiłam na Ali 4. Wyglądają dokładnie tak samo, ale co do recenzji przejdźmy do konkretnych modeli. Chciałam tylko podsumować żebyście przed zakupem online pamiętały sprawdzić sklep! Jeśli nie podają nr telefonu do siebie, nie można napisać emaila do osoby a nie bota a także nie ma adresu... Nie kupujcie. Dużo sklepów oferuje dokładnie to samo i na pewno znajdziecie lepsze źródło.


Pierwszą torebką, która wpadła mi w oko była jasna ze złotymi dżetami. Przekonał mnie idealny kształt i rozmiar oraz kolor, który idealnie pasuje mi do płaszcza oraz nowych butów na wiosnę. Brązowa jest tym samym modelem, dlatego opisze obie na raz. Obie torebki są dobrze wykonane. Nie ma suwaka wiec nie ma obawy, że coś się popsuje. Przyszły ładnie zabezpieczone. Oczywiście na początku trochę śmierdziały ale po czasie to minęło. Rozmiar mają dla mnie idealny. Idealnie mieście się telefon, portfel, chusteczki. Do tego mamy jeszcze trochę miejsca na puder czy też ulubione perfumy. Poniżej znajdziecie, krótki filmik gdzie możecie zobaczyć wnętrze.
Cena: 66 zł. 



Drugi model, który mnie w sobie rozkochał to ta wiśniowa torebeczka. Jest ona mniejsza. Zapinana na klips. Jest to model, który planuję zakładać do eleganckich stylizacji, może sukienki? Metalowa rączka nie jest metalowa. Z bliska widać, że jest to coś innego. Jednak nie patrząc na nią z odległości 15 cm, nie zauważymy różnicy. Dodatkowy plus to piękny złoty łańcuszek, który również można odpiąć.
Cena: 50 zł duża. Była również dostępna mniejsza za bodajże 45 zł.


Ostatni model to taka moja fanaberia. Kocham malutkie torebeczki. Ta jest wielkości około 15x10 cm. Jednak mieści telefon, chusteczki oraz inne szpargały. Ja zmieściłam w niej jeszcze kosmetyki, ładowarkę, słuchawki, pędzel... Uwielbiam ją. Łańcuszek ma dość kiepski... ale ale! Ta torebka kosztowała 20 zł! I szczerze mówiąc nie widać tego po niej. Domyślam się, że wieczna nie jest, ale patrząc na inne torebki, które mam to większość z nich po 2 sezonach już jest kiepska. 


Podsumowując uważam, że zakupy bardzo się opłacały. Zarówno porównując cenę 140 zł (kremowa) ze sklepu w Polsce do 66 zł na Ali. Jakość jest bardzo dobra. Kupując którąkolwiek bez wiedzy, że jest z Ali nie uznałabym, że są z chińskiego sklepu i za tą cenę. Tak więc jeśli szukacie takiego modelu to serdecznie polecam.

Czy kupowanie na Ali jest ok (tania praca itd.)? To już wasza decyzja. Uważam, że i tak jest to lepszy wybór niż kupowanie u przerzutnika, który tylko zamówi za mnie paczkę na Ali i zgarnie 80 zł... 
Szukałam tych modeli na innych polskich stronach, jednak nic nie znalazłam. Do tego polskie sklepy i sieciówki nie oferowały nic ciekawego w cenie do 100 zł. A nawet w cenie do 200 zł. Na pewno na Zalando Aldo lub też River Island ma ciekawe modele (200+ zł). Mi akurat nic nie przypadło do gustu. 

Napiszcie co myślicie o takich torebka a także jakie modele lubicie (większe, kuferki, mini) a także jakie strony polecacie do zakupów ;) 
ΛΝGΞLΛ 

wtorek, 25 maja 2021

Wspomnienie z wakacji, co u mnie i jakie mam plany.

Cześć!

Dawno mnie tutaj nie było. Wpłynęło na to bardzo wiele rzeczy między innymi szkolenie z samorządu studenckiego, zajęcia online, praca, dodatkowy kurs soft skills... Tak wiec maj był i nadal jest dla mnie bardzo pracowity. Czerwiec zapowiada się podobnie. Napisałam lub też zrobiłam zdjęcia do postów ale niestety nie miałam czasu nic opracować... A nie chcę dodawać nic na szybko. Dlatego dzisiaj przychodzę z mała aktualizacją co u mnie oraz wspomnieniem z wakacji.


Nie pamiętam już czy wspominałam Wam o tym, że zakupiłam program do obróbki wideo. Wyżej możecie obejrzeć mój pierwszy filmik. Nagrywając go we wakacje nie miałam konkretnych planów, że go złożę dlatego całość jest lekkim zlepkiem filmików. Mam również nagrane, sklejone i nawet wstawione na Youtube filmy typu vlogmas. Jednak póki co są one tylko dla mnie w ramach pamiątki. Może w grudniu coś wam udostępnię aby podbić atmosferę. Kto wie ;)

Oczywiście jeśli ktoś ma ochotę, zachęcam do subskrypcji. Póki co nie mam konkretnych planów co do nagrywania ale chętnie będę coś sklejać na zasadzie wspomnień lub też dodatkowych materiałów na bloga. I właśnie to jest jeden z projektów nad którym pracowałam w maju jednak brakuje mi trochę czasu na dokończenie tego. Kończę składanie filmu z recenzją strojów sportowych. Teoretycznie wszystko mam zrobione. Jednak gdy dodałam voiceover okazało się, że całość wymaga zmian.. Również zamysł na całość trochę odbiegła od pierwotnego pomysłu. Dlatego też póki co odstawiłam to na bok. Wrócę może za tydzień i spojrzę na to z nowym podejściem. 

Mam też ostatnio sporo zajęć i pracy co również odrywa mnie od blogowania. Staram się jednak robić potrzebne mi zdjęcia do planowanych postów więc na pewno wszystko się pojawi, tylko z marginesem czasowym. Co do moich planów na pewno pojawi się fotorelacja z kończącego się właśnie remontu wokół domu i zakładania kostki, recenzja strojów sportowych, haul torebkowy oraz wiele innych.

Jak zapewne Sami wiecie, są rzeczy ważne i ważniejsze, wrócę niedługo. Posty na pewno będą się pojawiać... Niestety moja systematyczność powróci dopiero około wakacji. 

Napiszcie mi co myślicie o filmie. Możecie tutaj lub w komentarzu na Youtube. Do zobaczenia! 


ΛΝGΞLΛ 

poniedziałek, 3 maja 2021

Skąd wzięłam motywacje?

Cześć!

Jeśli weźmiemy pod lupę moje dokonania treningowe, trudno znaleźć okres w którym moja motywacja mnie nie zawiodła i ćwiczyłam regularnie. Takiego okresu nie było. Zawsze tkwiłam w zamkniętym kole duża motywacja -> małe efekty/brak efektów -> przerwanie -> duża motywacja... Tak było aż do sierpnia 2020 roku. A co dokładnie się zmieniło? Moje podejście. Jednak zacznijmy historię od początku.

Tak jak wyżej pisałam moja motywacja była jak zapałka. Na początku mocna a potem ginęła z dnia na dzień. Często też brał na siebie zbyt dużo. Z dnia na dzień zaczynałam zaawansowany plan treningowy. Na mój sukces tak na prawdę złożyło się kilka aspektów. Pierwszy to właśnie motywacja. Zaczęłam oglądać Paulinę Kuczyńską na youtube. Zmotywował mnie dokładnie ten konkretny film -> klik. Mówiła ona o tym, że nie warto rzucać się z motyką na słońce i robić super zaawansowane ćwiczenia. Lepiej robić 10 minut dziennie nawet najprostsze ćwiczenia. Każdy z nas znajdzie dla siebie 10 minut. Jak to możliwe, że na kilka h dla netflixa mamy czas a 10 min dla brzucha już nie? No właśnie, to kwestia motywacji i naszych priorytetów. Słyszałam to tyle razy a dopiero wtedy to do mnie dotarło. Sama nie wiem co się stało ale ta wiadomość dotarła do mnie dogłębnie. Weszła do mojej głowy i zanotowała się bardzo mocno.

Drugim aspektem, który wpłynął na moje rozpoczęcie treningów były efekty dziewczyn, które ćwiczyły z Chloe. Tutaj możecie zobaczyć przykładowy film --> klik. Patrząc na taką liczbę efektów byłam pod wielkim wrażeniem. Też chciałam osiągnąć taki sukces. Zwłaszcza, że dziewczyny widziały efekty nawet po 2 tygodniach! Tyle byłam gotowa wytrzymać. 

Coś co dołożyło ostatnią cegiełkę do mojej motywacji były moje 21 urodziny, które się zbliżały wielkimi krokami. Zawsze sobie obiecywałam 'na 16 urodziny będę chudsza o 5 kg" itd. itd. Oczywiście nigdy to nie doszło do skutku. Tym razem uznałam, że chcę sobie zrobić prezent i sama dla siebie chcę pobić swoje słabości. Chcę w ten dzień urodzin dmuchać świeczki na torcie z dumą, że ostatni okres był wykorzystany przeze mnie bardzo owocnie.

Te trzy aspekty brzmią bardzo dobrze i obiecująco. Miałam jednak jeszcze jeden problem ze swoim podejściem. Szybko się poddawałam. Minął tydzień czy dwa a ja uznawałam, że 'to nie ma sensu', 'jestem za słaba'. Wyznaczyłam sobie cel. To nie był byle jaki cel. Wybrałam plan i patrząc na niego obiektywnie uznałam, że muszę dać radę. To nie jest coś powyżej moich możliwości. Dlatego moim celem było wytrzymanie miesiąc treningów. Tak, wytrzymanie, ponieważ to nie była taka wielka przyjemność, ale efekty motywowały dalej. Wcześniej popełniałam ten błąd, że poddawałam się zanim były efekty. A w gruncie rzeczy to one głównie motywują do dalszej pracy. 

Zmiana nastawienia + walka ze swoimi słabościami + inspiracja innymi + wyznaczenie celu = SUKCES

To tylko tyle, albo aż tyle. Patrząc z perspektywy czasu nie mogę powiedzieć, że to było łatwe. Zmiana swojego podejścia jest koszmarnie ciężka. Zwłaszcza gdy tkwi się w zamkniętym kole. Ale spójrzmy na to z innej strony. Czy było warto? Tak. Czy zrobiłabym to ponownie? Tak. Czy żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej? Tak. Muszę wam również powiedzieć, że to co wtedy było tak ciężkie i niewyobrażalne do pokonania, teraz jest o wiele łatwiejsze. Tak więc, ten ciężki początek... to tylko początek. On mija. Mogę powiedzieć, że dla mnie najgorszy był pierwszy miesiąc, ponieważ musiałam się zmuszać do ćwiczeń. Dopiero po tym miesiącu zauważyłam wiele plusów i efektów i kontynuowałam to dalej. Aktualnie dziękuję sobie każdego dnia, że nie przerwałam wtedy ćwiczeń.

Najpiękniejsza rzecz, która z tego wynikła to fakt, że wygranie ze swoim lenistwem dodało mi motywacji na innych sferach życia. Skoro mogłam to pokonać to czemu nie mogę dokonać innych rzeczy? No właśnie, mogę. 

ΛΝGΞLΛ