Witam!
Jesień jak i zima to niestety trudny kres dla naszych ust. Często są spierzchnięte i tworzą się niesamowite skórki. Nie można nawet myśleć o pomadce matowej, bo tylko podkreśli mankamenty. Chyba każdego to irytuje. Dlatego przychodzę z pomysłem jak temu zaradzić.
O peelingach słyszy się sporo, ale w kontekście do ciała lub twarzy. Są też takie do ust. Ceny bywają różne. Ja postawiłam na pobawienie się własnoręcznie i stworzenie swojego cuda.
Przepis na takie mini peeling jest dziecinnie łatwy. Niezmienną bazą jest cukier (biały, brązowy) oraz olej (kokosowy, lniany itd.). Następnie dochodzą składniki smakowe i estetyczne, tzn. aromaty spożywcze, cynamon, kakao. Musimy pamiętać aby były jadalne. Bo jeśli nie brzydzi nas zjadania naskórka to pewnie pokusimy się zlizać tą słodycz z ust ;p Co do samej powstałej masy musi być ona jak mokry piasek. Inaczej będzie zbyt lejący lub zbyt zbity.
Jedyne co pozostaje zrobić to przełożyć w pudełeczko i cieszyć się swoim własnym peelingiem.
Jako, że jest miłośniczką peelingów to ten sposób bardzo przypadł mi do gustu. Już przymierzam się do zrobienia takiego do ciała ;D
A wy tworzycie czasami swoje kosmetyki? Polecam, to bardzo fajna zabawa. I jaka duma!
xoxo ♥