Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spain. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2026

Zamek Świętej Barbary w Alicante – widoki, które zapierają dech

Cześć,
Tak jak obiecywałam, dzisiaj opowiem Wam więcej o samym zamku w Alicante. Moim zdaniem zasługuje on na więcej niż da zdania w poście zbiorczym.

Ruiny zamku to dla mnie perełka. Widziałam komentarz, że ma ono nie wykorzystamy potencjał na biznes… To jest właśnie biznes. Darmowa możliwość zwiedzania, super atrakcja, panorama miasta, możliwość zakupu pamiątek. I przede wszystkim miłe wspomnienia, że bilet wart był swojej ceny. Nic mnie bardziej nie frustruje niż bilety za kilkanaście/kilkadziesiąt euro na coś co było średnie…

Do zamku prowadzi kilka ścieżek. Przy zamku zamieniają się w drogę asfaltową. Polecam buty sportowe lub chociaż trampki. Wzniesienie jest dość spore. To nie spacer a mały hiking.

Alicante to miasto, które potrafi zauroczyć od pierwszej chwili – gwarna promenada, klimatyczne uliczki i cudowne plaże. Ale prawdziwą perełką, którą koniecznie trzeba zobaczyć, jest Zamek Świętej Barbary (Castillo de Santa Bárbara), dumnie górujący nad miastem na wzgórzu Benacantil.

Już sama droga na szczyt to mała przygoda – można wspiąć się pieszo, co jest świetną opcją dla aktywnych, albo wjechać windą wykutą w skale. Niezależnie od wybranej opcji, nagrodą są widoki, które trudno opisać słowami.

Z murów zamku rozpościera się panorama na całe miasto i błękitne morze. Z jednej strony widać port jachtowy i słynną plażę Postiguet, z drugiej – gęsto zabudowane uliczki, które w promieniach słońca wyglądają jak biały dywan u stóp góry. A jeśli spojrzysz dalej, zauważysz pasma gór, które malowniczo odcinają się od nieba.

W środku zamku można pospacerować po starych dziedzińcach, zajrzeć do sal wystawowych i poczuć klimat dawnych czasów, kiedy miejsce to pełniło funkcję strategicznej twierdzy. Największe wrażenie robi jednak połączenie historii i natury – cisza kamiennych murów i ogrom przestrzeni, jaki roztacza się dookoła.

Jeśli planujesz wizytę w Alicante, koniecznie zarezerwuj czas na zwiedzanie Castillo de Santa Bárbara. Najlepiej wybrać się tam późnym popołudniem – zachód słońca oglądany z murów zamku to jedno z tych przeżyć, które zostają w pamięci na długo.

Do zobaczenia!
Angelika

niedziela, 2 sierpnia 2026

Alicante, które skradło moje serce 🤍

 

Cześć!
W poście o moim panieńskim (klik), wspominałam, że w Hiszpani byłyśmy okrągły tydzień. Przed ślubem nie miałam czasu i możliwości opracowania zdjęć i opisania wszystkiego. Dlatego też dopiero dzisiaj opowiem wam jak było na tym wyjeździe. Z racji, że było to 7 dni (a praktycznie 8), opowiadania o Hiszpani podzielę na kilka postów.

Dzisiaj opowiem Wam o samym mieście, co zwiedzić i czy warto tam polecieć.

wtorek, 23 września 2025

Mój wyjazd panieński!

Cześć!
Dzień dobry ze słonecznej Hiszpani! Tak witałyśmy się jeszcze miesiąc temu odbierając telefon... Piękny czas, niesamowite miasto i cudowni ludzie ♥ Ale od początku! Dzisiaj opowiem wam kilka słów o moim panieńskim, który odbył się właśnie w Hiszpanii a o organizacji samego wyjazdu opowiem wam w  kolejnych postach. Pokażę wam również co robiliśmy każdego dnia ;)

Dzień zaczęłyśmy od plażowania i sesji na plaży. Znalazłam tak cudowny kadr... ♥ Wyglądał dosłownie jak z jakiegoś LA z moich dziecięcych wspomnień. Zrobiłyśmy sobie kilka zdjęć solo oraz grupowych. wyszło cudownie ♥ Później opalałyśmy się na piaszczystej plaży i kąpałyśmy w niesamowicie ciepłej wodzie morskiej. Woda miała jakieś 26° a w Polskim morzu, we wakacje ma średnio 19°.

Wieczorem wiedziałam, że będzie jakaś impreza. Więc ja miałam czas dla siebie, kąpiel, maseczki i makijaż. A dziewczyny coś tam sobie ogarniały ;) Wszystkie dziewczyny były za coś odpowiedzialne ale Martyna i Justyna miały konkretne rzeczy. Martynka, moja siostra i świadkowa miała największe logistycznie zadanie, czyli zabrać dekoracje na wyjazd. Było to wyzwaniem ponieważ każda miała na tygodniowy wyjazd plecak i pół małej walizki. Justyna zajmowała się deską serów, która wyszło genialnie. Z resztą całość prezentowała się cudownie!

Nie wspomniałam wam o tym, że w dzień panieńskiego miałam również urodziny! Dostałam śliczny torcik red velvet! Wieczór zaczęłyśmy od toastu, tortu, zdjęć, drinków i kilku zadań na miejscu. Dowiedzieliśmy się czy nadaję się na żonę oraz jak dobrze znam narzeczonego! Wszystko zdałam perfekcyjnie ;) Było dużo śmiechu, rozmów i tańca.

Dopiero późną nocą wybrałyśmy się na kluby. Z racji, że była to środa, nie było zbyt wielu miejsc otwartych. Byłyśmy na promenadzie z palmami. Na koniec wybrałyśmy się na kąpiel w morzu nocą! Finalnie nie weszłyśmy całe do wody ale chociaż do kolan ;) Było tak ciepło, woda również, że wejście w całości było całkiem realne ;) Ale nikt nie miał później ochoty iść przez miasto w mokrych ubraniach ;) Mamy z tego kilka fajnych zdjęć. 

A później? Wróciłyśmy do mieszkania i odsypiałyśmy :D Hehe. A potem znowu plażowanie.

Szczerze? Niesamowicie miło wspominam cały wyjazd a panieński w szczególności. Miałam ze sobą moje ulubione dziewczyny. Świetnie się bawiłyśmy i niesamowicie wypoczęłyśmy. Marzy mi się kolejny taki wyjazd. Niestety wiem, że realnie to był pierwszy raz w życiu kiedy to się udało i kolejny raz może nie trafić się zbyt szybko... Ale cudowne wspomnienia pozostaną na długo ♥ I zdjęcia ;) Mam tyle pięknych zdjęć wam do pokazania... Jeden ze wspanialszych wyjazdów.

A wy miałyście panieński? W jakiej formie? Jak go wspominacie? :)

Do zobaczenia!
Angelika