wtorek, 4 stycznia 2022

Ćwiczenia z Chloe Ting. Czy polecam? Jeśli tak to komu?

Cześć!
Początek stycznia to chyba u każdego wzmożona motywacja dotycząca ćwiczeń. U mnie również ponieważ w ostatnim czasie nie ćwiczyłam. W tym poście jednak mam dla was ocenę treningów z Chloe Ting. Ćwiczyłam z nią od sierpnia 2020 do stycznia 2021. Następnie ćwiczyłam z Lily Sabri. Do oceny jej programów, również przejdę w kolejnych postach. Porównam również efekty na przestrzeni kilku miesięcy.
Jeśli jesteście ciekawi skąd wzięłam motywacje do ćwiczeń i przerwałam krąg niepowodzeń, zapraszam do przeczytania tego postu -> Skąd wzięłam motywacje?

Jak to się zaczęło?
Z Chloe ćwiczyłam od początku sierpnia do połowy stycznia. Na początku, w sierpniu wykonywałam Summer shred challenge. Pierwszy miesiąc był dla mnie dość ciężki np. plank był dla mnie niewykonalny. Również efekty po pierwszym miesiącu były najlepsze. Było tak ponieważ moje ciało doznało szoku. Wcześniej nie ćwiczyłam w taki sposób. Oczywiście jeździłam na rowerze czy też uprawiałam inny sport ale nie tak intensywnie i regularnie. Dodatkowo początek był dla mnie podwójnie trudny ponieważ nie miała siły. Nawet plank wysoki był dla mnie wyzwaniem. Z czasem nauczyłam się wykonywać te ćwiczenia oraz zdobyłam więcej siły. W tym poście możecie zobaczyć efekty.

We wrześniu ponownie wykonałam Summer shred challenge. Efekty były mniejsze a ćwiczenia łatwiejsze. Moje ciało przyzwyczaiło się do ćwiczeń. Dlatego też w październiku postanowiłam zmienić plan treningowy.

W październiku łączyłam dwa plany treningowe. Potrzebowałam pobudzenia. Miałam również sporo czasu ponieważ zaczęłam rok akademicki. Na początku semestru zawsze jest więcej luzu. Łączyłam plan na brzuch i pośladki.

W listopadzie nadal ćwiczyłam brzuch i pośladki, zmieniłam jednak programy. Dołożyłam również miesiąc ćwiczeń Bridges w różnych kombinacjach (normal, narrow, wide, frog, single leg, elevated, weighted). Poczułam wtedy też, że moje mięśnie brzucha są całkiem okey natomiast ramiona mam nadal bardzo słabe. Tak samo nogi.

Dlatego też w grudniu postawiłam na ćwiczenie nóg i ramion. Natomiast brzuch ćwiczyłam od czasu do czasu. Programy te miałam do świąt Bożego Narodzenia. Potem je powtórzyłam. Ćwiczenia na ramiona zaczęły być coraz lżejsze ale nie były łatwe.

Do połowy stycznia ćwiczyłam z Chloe. Wtedy też poczułam, że brakuje mi czegoś. Ćwiczenia zaczęły się dla mnie powtarzać. Zauważyłam również, że potrzebowałam również dużo więcej czasu aby się spocić i zmęczyć. Nie chciałam ćwiczyć 1.5 h. Chciałam zamienić to na bardziej intensywne 40 minut. I tak postanowiłam zmienić moją trenerkę.

Programy:

Sierpień & Wrzesień:

Październik:

Listopad:

Grudzień:
Lean arms & Get fit

Styczeń:

Jak oceniam trening z Chloe?

Poziom ciężkości ćwiczeń: 5/10

Ilość dni wolnych w tygodniu: około 2/7

Dodatkowy sprzęt: mata do ćwiczeń. 

Czas trwania treningów: średnio 10 minut

Czas trwania dziennego programu: 20-40 minut

Plany treningowe: 2-4 tygodnie.


Komu polecam?
Początkującym. Chloe ma dobre treningi aby zacząć ćwiczenia w domu. Ogólnie ćwiczenia są dość łatwe jeśli chodzi o technikę i zaawansowanie. Mogłabym powiedzieć, że są to podstawowe ćwiczenia np. plank a nie up and down plank na zmianę z plank jacks. Ćwiczenia z czasem stają się lżejsze. Dlatego kompletnie początkującej osobie, polecam pierwsze kilka treningów zrobić wolno i dokładnie. Nie skupiać się na ilości powtórzeń a na ich wykonaniu. To zaowocuje w przyszłości. 

Efekty.
Mam dokładnie dane co do miesiąca, jednak nie chcę tutaj podawać nudnych danych. Podam tylko porównanie początek ćwiczeń vs koniec.

Waga początek sierpnia: 60 kg
Waga 21 stycznia: 55.5 kg
Efekt: -4.5 kg

Efekty w dokładnych wymiarach:
Partia ciała: początek -> koniec -> efekty, podsumowanie
Ramię: 27 cm -> 27 cm --> 0 cm
Talia: 79 cm -> 73,5 cm --> 5,5 cm
Pępek: 88 cm -> 85 cm --> 3 cm
Biodra: 93 cm -> 90 cm --> 3 cm
Udo: 56,5 cm -> 57 cm --> +0,5 cm

Tak jak wyżej pisałam, efekty są z poprzedniego roku. Trochę się zbierałam z napisaniem tego postu. Następnie miałam sporo wyjazdów i masę postów "na teraz". Myślę, że to opóźnienie wam nie będziesz przeszkadzać. Z tej serii chcę również zrobić ocenę treningów Lily, ponieważ ma bardzo ciekawe programy. Aktualnie również planuję powrót do ćwiczeń, diety a od marca może siłownię? Chciałabym spróbować. No ale to zobaczymy. Dieta również po tych świętach musi się sporo zmienić. Chociaż myślę, że to u każdego.
Do zobaczenia!
A.

2 komentarze:

  1. Kurcze, moze musze dac szanse tej calej Chloe. Ja zawsze bylam za Chodakowska, duzo z nia osiagnelam,a ostatni rok strasznie sie rozleniwilam i chcialabym to w tym roku zmienic. Musialam najpierw troche przytyc, bo moje BMI bylo juz za niskie, jak to mowia najpierw masa pozniej rzezba, haha! :)
    Pozdrawiam serdecznie i zycze wszytskiego dobrego w Nowym Roku ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja odwrotnie. Miałam kiedyś próbę z Chodakowską i średnio mi podpasowała :/ A np. Lewandowska to już totalnie nie mój typ treningów i samej motywacji podczas ćwiczeń.
      Tak, tak :D Ale zrobić rzeźbę w domowych warunkach jest bardzo ciężkie. W tej sytuacji nie lepiej wybrać siłownię?
      Pozdrawiam ♥

      Usuń