Cześć!
W ostatnim miesiącu opowiadałam Wam o wyborze mojej wymarzonej sukni ślubnej i pierwszym salonie, który odwiedziłam. Łącznie byłam w trzech miejscach — aż trzech? A może tylko trzech? Dziś zabieram Was do salonu Najna w Łodzi, gdzie działo się naprawdę sporo.
Pokażę Wam wszystkie „gagatki”, które tam przymierzałam, a uwierzcie mi — ta historia i same suknie to coś więcej niż zwykłe przymiarki. Były emocje, był brak zachwytów… no cóż.
Zapraszam, będzie ciekawie!
Spójrzmy najpierw na modele, które tam przymierzałam. Miałam naprawdę duże nadzieje — wcześniej oglądałam ich suknie online i byłam niemal przekonana, że to właśnie tam znajdę tę jedyną.
Suknia #1:
Ładna ale miała tak wycięte boki... źle się czułam + z figurą moją nie robiła nic dobrego. Do tej sukni trzeba mieć idealną figurę. To zdjęcie tego nie pokazuje ale uwierzcie mi na słowo ;)
Suknia #2:
Syrenka z mocnym dołem to było coś co również gdzieś siedziało mi w głowie. Była lekka, na pewno fajna w chodzeniu ale ten dół był tak sztywny że aż sztuczny. Trochę to było śmieszne. Ładna ale nie zapadła mi w pamięci.
Suknia #3:
Może się broni bo jest długa ale trzeba pamiętać, że tak na prawdę do takiej wysokości trzeba ją ściąć. Bo suknia jest do butów prawie płaski żeby w obsadach dobrze się chodziło. Pseudo gorset, który nie robił ładnej talii. Dużo się działo. Jak dla mnie ładna ale dla gościa weselnego oczywiście w jakim kolorze.
Suknia #4:
Znowu syrena bez jakiegokolwiek modelowania.
Suknia #5:
Halo!? Gdzie jest talia? Tak to właśnie "dopasowywał" salon zbyt duże suknie. Brawo. Bardzo liczyłam na ten model a okazał się absolutną klapą. Jak miałabym się niby zdecydować na taki badziew!? Przepraszam za słowa, ale to co oni tutaj odwalili... chciałam sprowadzić podobny model z zagranicy lub z salonu we Warszawie. A po tym mierzeniu już nie miałam nawet takiej myśli.
Suknia #6:
Ponownie za duża. Widać to w biuście, talii i biodrach. Gdzie jest efekt wow? Ja tu widzę model jak z lat 2000.
Model, który Pani tak zachwalała a ja tą samą górę miałam na swojej studniówce 7 czy 8 lat temu. Super "nowy" -.- Ogółem suknia ładna ale nic szczególnego.
Gdybym tą princeskę przymierzała jako pierwszą to na pewno nie przymierzyłabym więcej tego modelu. Za duża. Dół okropny. Nie wygodna. Plątała się między nogami. Ciężka. I nie, to nie jest typowe. Tak princeska nie powinna być uszyta. Współczuję każdej pannie młodej, które przymierzyła tą i bez mierzenia w innych salonach się na nią zdecydowała. Podług tej, którą wybrałam, funkcjonowanie w tej to katorga.
Ponownie model praktycznie 90% taki jak moja sukienka ze studniówki. I tamtą kupiłam za 200 zł a nie za kilka tysięcy. Nie warta ceny. Zero modelowania. Jak szybko założyłam tak szybko zdjęłam.
Suknia #10:
Trzecia w typie mojej studniówkowej. Ładna ale zbyt wiele się działa. Oj i to bardzo.
Żeby nie było, że żadna mi się nie podobała ;) Ta była całkiem ładna. Kojarzyła mi się ze ślubem królewskim. Nie brałam rękawków pod uwagę ale też nie odrzucałam. No ale ponownie te miseczki... Mocno psuły mi odbiór przodu. Nie wiem czy gdyby były w moim rozmiarze to byłoby dużo lepiej. Nie lubię po prostu takiego efektu "widocznego stanika".
Niestety, drugi salon okazał się sporym rozczarowaniem. Obsługa — mówiąc bardzo delikatnie — nie wzbudziła mojego zaufania. Podczas przymiarek czułam się tak, jakbym została z tym wszystkim zupełnie sama. Pomoc przy zakładaniu sukni była minimalna, a klipsy, mimo że kreacje były o dwa, czasem nawet trzy rozmiary za duże, ledwo spełniały swoją funkcję. Wystarczył najmniejszy ruch, by wszystko zaczynało się rozpinać i opadać, co skutecznie odbierało komfort i całą radość z tego momentu.
Na koniec zrobiło się jeszcze bardziej niezręcznie. Próbowano nas przekonać, że suknia z wyraźnie zabrudzonym, poszarzałym dołem jest zupełnie nowa, a modele, które rzekomo miały być dostępne w komisie… nagle „okazały się niedostępne”. Wtedy zapaliła mi się czerwona lampka. Zdjęcie poniżej. Może się mylę, jeśli tak to gdzie ta suknia na tych jasnych dywanach i zakazie butów miała się ubrudzić?
Kiedy zapytałam o suknie na gorsecie, spotkałam się z lekkim rozbawieniem i komentarzem, że „takich sukni już się nie szyje”. Przymierzyłam jeszcze kilka modeli, ale żadna nie wywołała we mnie choćby iskry emocji. Wyszłam stamtąd bez żalu — z poczuciem, że to po prostu nie było moje miejsce.
Jak już wiecie z poprzedniego wpisu — to nie tam znalazłam swoją suknię. Myślę, że salon powinien zwrócić większą uwagę zarówno na jakość oferowanych modeli, jak i na standard obsługi, bo to właśnie atmosfera i wsparcie są w takich momentach kluczowe. Ja osobiście nie mogę polecić tego miejsca, choć mam świadomość, że wiele z Was ma zupełnie inne doświadczenia i właśnie tam znalazło swoją wymarzoną suknię. Każda historia jest inna — moja po prostu potoczyła się inaczej.
A jak było u Was? Trafiłyście kiedyś na tak rozczarowujące zakupy?
Do zobaczenia!
Angelika














Każdy ma inny gust. Ja miałam sukienkę szytą na miarę.
OdpowiedzUsuńSpełniła wszelkie twoje oczekiwania ;)?
UsuńMoja ślubna historia była zupełnie inna, bo uparłam się, że chcę sukienkę do kolan "stylizowaną" na ślubną :D Znalazłam taką, która miała potencjał i oddałam do krawcowej, żeby dodała jej więcej warstw i delikatnych zdobień. Krawcowa była niesamowita, współpraca z nią to była czysta przyjemność :) Sukienka okazała się mega wygodna, ładnie wyszła na zdjęciach i przede wszystkim była w 100% "Esterkowa" :D
OdpowiedzUsuńMasz rację, obsługa ma niesamowite znaczenie, szczególnie w tak ważnym dla nas momencie jak wybór kreacji na jeden najpiękniejszych dni w życiu! Życzę Ci z całego serducha, żebyś znalazła dokładnie to czego szukasz i była zadowolona ;) Pozdrawiam cieplutko, Estera
Też myślałam o krawcowej ale trochę bałam się efektu finalnego ;)
UsuńRównież pozdrawiam ♥ Dziękuję za miłe słowa.
Nieciekawe doświadczenie, ale fason nr 7 podoba mi się.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet, dużo dobra!
Górę miała piękną ;)
UsuńDziękuję ♥
Cześć Angelo!
OdpowiedzUsuńMówiąc o rozczarowaniu na zakupach miałam nie jedno i dotyczyły różnych rzeczy (od ciast w ciastkarniach, po ciuchy, buty, meble i wiele innych...). Kiedy ostatnio? Nie wiem, czy mi uwierzysz, ale wczoraj, bo tato mnie poprosił, żebym wybrała kwiatka dla mamy na Dzień Kobiet i w 4 sklepach ledwo spodobał mi się jeden kwiatek...
Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jakby to było przy wyborze sukni ślubnej
Nic mi nie mów o kwiatach :D W listopadzie kupowałam mamie kwiaty na imieniny. Mniejsza okazja więc uznałam, że coś mniejszego. Pokusiło mnie o inne kwiaty niż róże... Wzięłam 4 kwiatki + chciałam dekoracje... Boże... Tak brzydkiego i "lichego" bukietu to w życiu nie widziałam o.o Teraz wolę dopłacić i mieć bukiet róż za 100 zł który robi wrażenie...
UsuńOminął mnie problem z poszukiwaniem sukni ślubnej, życie. Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet!:)
OdpowiedzUsuńDziękuję ♥
UsuńJa nie marnowałam czasu na przymierzanie. Oddałam się w ręce profesjonalnej krawcowej. Świetnie mi doradziła i wyczarowała cudeńko
OdpowiedzUsuńIdealnie ♥
UsuńAle to głupie, że takich się już nie szyje. :/
OdpowiedzUsuń"Nie szyje" tylko w ich salonie xD W innych normalnie były i taką na gorsecie też zakupiłam.
UsuńSłabe to studio wszystkie sukienki jakieś nie wymiarowe może na plus size . Mam nadzieję że w innym studio coś znajdziesz
OdpowiedzUsuńCelowali aby więcej dziewczyn mogło je przymierzyć ale nawet nie potrafili ich ładnie spiąć...
UsuńSzczerze to po twoim opisie to naprawdę nieprzyjemny salon, nie troszczący się o klienta a i suknie niestety też mnie nie zachwyciły.
OdpowiedzUsuńMogło być po prostu lepiej :/
UsuńJa to już nawet nie pamiętam, jak to było. Wiem, że teraz zrobiłabym sobie ją sama, na drutach 🤍
OdpowiedzUsuńUu to byłoby coś :D!
UsuńJak już pisalam w tamtych czasach takie salony w dużych miastach, z zachodu przysłali materiał a ciotka krawcowa uszyła, sporo pięknych sukien pokazałaś, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMożliwości się zmieniają a Polacy nadal potrafią coś wykminić :D
UsuńTak, wybór sukni, to rzeczywiście problem. Są przecież gusta i guściki. Każdemu co innego pasuje. Mnie ten problem ominął.
OdpowiedzUsuńAle z tych co pokazałaś, to podoba mi się tył tej ostatniej.
Pozdrawiam serdecznie z moich przedwiosennych opowieści
Dlatego nie warto brać 10 osób na przymiarki ;) Tylko najbliższe osoby.
UsuńRównież pozdrawiam ♥
Jej jak ja nie lubię się przebierać...a po salonach chodzić to już wogole. Szamocin za Twój upor. Ja dla mnie nr7 i 8 wyglądałam ślicznie a i tak królewska piekna. Ja wiedziałam że chce princeske i byłam jak księżniczka. Każdy ma swój gust. Może to nie ty ja znajdziesz a ona znajdzie ciebie 😊 Powodzenia !!!
OdpowiedzUsuń*znalazłam ;) Ślub był w październiku. Suknie dodaję po fakcie.
UsuńDzięki ♥
Rozumiem Twoje rozczarowanie, bo przy wyborze sukni ślubnej człowiek jednak liczy na trochę magii i wsparcia ze strony salonu. Z tego co opisujesz, wygląda to raczej jak szybkie przymierzanie byle czego bez większego dopasowania do klientki. Nic dziwnego, że trudno było poczuć ten moment „to jest ta”. Dobrze, że się nie zraziłaś i sprawdziłaś inne miejsca, bo przy tak ważnej okazji naprawdę warto trafić tam, gdzie ktoś podchodzi do tego z zaangażowaniem i pomaga wydobyć z sukni to, co najlepsze.
OdpowiedzUsuń0 magii = 0 wyboru. Mimo wszystko wiem, że wiele osób tam kupuje więc pewnie to kwestia tej konkretnej dziewczyny która nas obsługiwała.
UsuńZ salonami różnie bywa... Na pewno obsługa w takich miejscach powinna cierpliwie oferować pomocną dłoń, cechować się dużym wyczuciem i empatią wobec klientek.
OdpowiedzUsuńI jak najlepszym zaprezentowaniem sukni ;)
UsuńHow frustrating to have such high hopes and then feel let down by both the dresses and the service.
OdpowiedzUsuńYou’re right--choosing a wedding dress should feel special, not stressful.
Hope you find the dress that makes you feel amazing and brings you all the happiness you deserve on your big day.
Yea sometimes expectations and reallity find eatch other and it's not the best...
UsuńI fount my dress. I post it with one year delay ;)
Wonderful dresses!!Thanks for sharing.
OdpowiedzUsuńI invite you to visit my last post. Have a good week!
Thanks!
UsuńRzeczywiście żadna z tych sukienek nie robi efektu wow. Ta, którą wybrałaś ostatecznie jest dużo lepsza :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
UsuńTak, niby powinny wyglądać dobrze, a jednak każda z nich ma jakiś feler. Nie ta liga, mówiąc kolokwialnie.
OdpowiedzUsuńJa miałam suknię uszytą u krawcowej i uważam, że dobrze się spisała.
Pozdrawiam Cię serdecznie. Miłego dnia, Angelo.
Też się nad tym zastanawiałam ale bałam się, że efekt finalny będzie nie taki jak chciałam a czasu no poprawki nie będzie...
UsuńRównież pozdrawiam ♥
Nie ma mojego komentarza?
OdpowiedzUsuńJest ♥ Ja wszystkie dodaje powoli i usuwam spam ;)
UsuńWitam Angela, w tę niedzielę, która już przynosi sześć dni wiosny,
OdpowiedzUsuńpowiew odnowy, niech Twój dzień otworzy się w miękkim świetle.
Niech odwaga towarzyszy Ci jako obietnica nowego sezonu,
i niech każda godzina będzie dla ciebie lekka, jak powiew wiatru zapowiadający pierwsze pąki.
Że twoje popołudnie odbywa się w tej samej spokojnej jasności,
i niech Twój wieczór przyniesie Ci cichy spokój dni, które kończą się gładko.
W przyszłym tygodniu będzie mnie niewielu obecnych, czeka mnie gęsta praca, która będzie wymagała całej mojej uwagi,
Dziękuję za życzliwość i lojalność w zrozumieniu tego;
Twoja delikatność jest dla mnie cenna.
BISOU ⚜⚜
Pióro Cichej Duszy 🪶
Dziękuję serdecznie ♥
UsuńYou tried so many lovely wedding dresses, I couldn't pick a favourite honestly! <3
OdpowiedzUsuńhttp://www.couture-case.com/
Really :D? You need to check other posts about it.
UsuńPrzykro mi, że ten salon Cię rozczarował, ale wcale się nie dziwię, skoro tak to wyglądało. Przede wszystkim jestem w szoku, że niektóre modele totalnie zostały źle dopasowane do Twojej sylwetki. Muszę nadrobić wpis z wybraną już suknią, lubię oglądać takie przymiarki. <3
OdpowiedzUsuńPolecam ;) Tam były takie perełki, że każda była idealna. W czerwcu pojawi się jeszcze jeden z ostatnim salonem.
UsuńThank you for your comment on my blog, Angela. Your post is interesting!
OdpowiedzUsuńYour comment is also interesting :)
UsuńProfesjonalna porada przy tego typu zakupach bywa bardzo pomocna. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńTylko, że jej nie było??
UsuńMoja córka wybrała sobie odpowiedni wzór, ktory został dopasowany przez 2 tygodnie do jej figury. Odbiór - 3 dni przed ślubem. Okazało sie, że córka schudła i suknia "wisi" a model miał być dopasowany, tzw. "syrena". Stres zjadł córkę przez te 2 tygodnie. Suknia zwrócona do poprawki i odebrana w przeddzień ślubu.
OdpowiedzUsuńNo właśnie ;) Dlatego te na gorsecie są o tyle fajne, że te kilka cm w tą czy w tamtą nie robi problemu.
UsuńSukienki bardzo przeciętne trzeba przyznać ...
OdpowiedzUsuńBrak tego efektu wow :/
Usuń