
Cześć!
To oficjalne — masa dobiegła końca. Piszę to trochę z ulgą, trochę z dumą, a trochę z lekkim strachem przed tym, co za chwilę. Bo czeka mnie oczywiście redukcja a to jest dużo cięższy dla mnie okres. Zapraszam na podsumowanie okresu masowego a także wymiarów i zdjęć przed i po. Po prostu ja, moje ciało i głowa po kilku miesiącach budowania mięśni.
Zacznijmy od konkretów, bo wiem, że wszyscy je lubimy. Masa dała mi to, na czym najbardziej mi zależało: więcej siły i pełniejsze mięśnie. Głównie poszło mi w brzuch i pośladki. Spodnie już w połowie masowania były na mnie ciasne. Oczywiście, nie ma co się oszukiwać: wpadło też trochę tłuszczu. Jeśli chodzi o efekty przygotowałam grafikę z wymiarami przed i po oraz poglądowe zdjęcie. Cieszę się, że największy wzrost w cm mam w pośladkach. Liczę, że po redukcji zostanie mi kilka cm więcej a brzuch zniknie.
.png)
Jak się czuję po masie?
Fizycznie? Silniejsza niż kiedykolwiek. Na sam koniec masy zrobiłam maxy i powiem wam, że byłam pod wielkim wrażeniem. Sprawdziłam 3 ćwiczenia. A oto moje maxy:
Hip thrusty – 125 kg
Martwy ciąg na sztandze - 100 kg
Wyciskanie hantli na ławce – 15 kg x 8
Treningi na masie nauczyły mnie jeść „pod cel”, dźwigać ciężej i nie panikować, gdy waga idzie w górę. Chociaż na początku było to bardzo trudne. W sumie przez prawie całą masę. Jako, że byłam na wiecznej redukcji było to wyzwaniem. A psychicznie? Na początku lekko stresująco, zmuszałam się aby nie przeliczać kcal i jeść więcej ale z czasem bardzo polubiłam ten okres. Mogę jeść praktycznie co chcę. W dodatku nie miałam problemu z nabijaniem białka. Nie jadłam dużo więcej, jakieś 2-2.4 tyś kcal dziennie. W tygodniu mniej a w weekend więcej. Dzięki masie, miałam również większą przyjemność z chodzenia do restauracji. W końcu to było tylko wyjście a nie „psucie diety i redukcji”. Moja głowa odpoczęła.
W trakcie całego procesu miałam kilka wyzwań np. obicie kości ogonowej, co pokrzyżowało mi treningi oraz przeziębienie przez które na tydzień byłam wyłączona z treningów. Przy chorobie dieta również nie była idealna.
Dlaczego kończę masę właśnie teraz? Czuję, że wycisnęłam z niej tyle, ile mogłam na ten moment. Myślę, że dalsza masa nie tworzyłaby już mięśni a sam tłuszcz. Mimo wszystko mam duży % tkanki tłuszczowej.
 |
| Historia wzrostu mojej wagi. Jak widać, idealnie zgodnie z założeniami. |
Pół roku masy minęło bardzo szybko. Oby teraz redukcja była równie przyjemna. Jak długo będzie trwać? Sama nie wiem. Jeśli będzie zbyt długo to planuję przełamać ją na około 2 tygodnie, przejściem na zero kaloryczne.
A teraz wchodzę w redukcję na spokojnie. Bez drastycznego cięcia kalorii. Nie chcę również dodawać zbyt wiele cardio na początku. Chcę to zostawić na moment gdy waga będzie stać. A jak będzie? Zobaczymy. Priorytetem będzie regularność, sen i rozsądek. Wolniej = lepiej. To ma być proces, a nie sprint zakończony frustracją.
Zapomniałabym.. Na spontanie uznałam, że wezmę udział w hyroxie na jesień więc lekko zmodyfikuję treningi ale o tym już kiedy indziej wam opowiem. Trzymajcie za mnie kciuki!
Do zobaczenia!
Angelika
Wow, super! Gratulacje ;) Podziwiam Cię za tak konkretne plany, wiedzę i systematyczne dążenie do celu :) Powodzenia z redukcją, napewno Ci się wszystko uda! ;))
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję <3 Oby tak było :)
UsuńPowodzenia. :)
OdpowiedzUsuńDzięki!
UsuńWow, jestem pod wielkim wrażeniem. Wielkie brawa!
OdpowiedzUsuńDzięki :)
UsuńKciuki będą oczywiście trzymane. :)
OdpowiedzUsuńZastanawiam się czym sie różni talia od pępka....
U mnie talia jest kilka cm nad pępkiem i w talii mam też kilka cm mniej na obwodzie niż w okolicy pępka ;) Możliwe, że mój typ figury ma takie proporcje..
UsuńTrzymam oczywiście kciuki!
OdpowiedzUsuńNa pewno osiągniesz swój cel, bo widać, że jesteś bardzo zdeterminowana!
Podziwiam szczerze!😍
Martwy ciąg 100 kilo i reszta, to dla mnie kosmos!
Po tych moich chorobach wróciłam do ćwiczeń i znowu zaczynam od 1,2 kilowych hantelków...
Siły Angelika i dobrych dni!
Spokojnie ;) Ja też robiłam 1/2 kg... A w niektórych ćwiczeniach wciąż te kg są dość malutkie ;) Zwłaszcza jakieś wznosy bokiem? To jest pogrom ;) Kilka kg a pali jak diabli..
UsuńDziękuję ♥
Cześć Angeliko :)
OdpowiedzUsuńOczywiscie, że trzymam kciuki :)
Pozdrawiam!
Dzięki! Również pozdrawiam ♥
UsuńHow exciting when you make progress towards your weight loss goals, congratulations!
OdpowiedzUsuńThank you!
UsuńPowodzenia w realizacji kolejnych etapów
OdpowiedzUsuńDzięki!
UsuńJa od tego miesiąca zaczęłam chodzić na siłownię (wcześniej ćwiczyłam w domu, ale miałam przerwę z powodu kontuzji) i dopiero co zaczynam budować swoją siłę i masę. Trenujemy razem z mężem, więc on dba o to, żebym "nie obijała się z ciężarami". Jeszcze daleko mi do Twoich maksymalnych osiągów, ale zobaczymy co z tego będzie dalej :) Moim głównym celem jest przede wszystkim wymodelowanie i wyrzeźbienie sylwetki.
OdpowiedzUsuńO matko :D Miałam to samo. Mi mąż również wprowadził wiele innowacji i "kazał mi" dołożyć ciężarów. Słusznie :D Hehe. Fajnie mieć taką osobę przy sobie.
UsuńTrzymam kciuki!
Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńWidzę, że podchodzisz do wszystkiego bardzo świadomie. Bierzesz pod uwagę wszystko to, co Ci może pomóc i to co nieco utrudniać osiąganie celu. Myślę, że masz bardzo dobre podejście.
Pozdrawiam serdecznie. Miłego dnia.
Masa poszła mi z dużym sukcesem. Mam nadzieję, że podobnie pójdzie mi z redukcją ;) Wcześniej miałam wiele prób i bywało różnie...
UsuńRównież pozdrawiam ♥
Jedynie w treningu siłowym kusi mnie to, że mógłbym jeeeeść bardzo dużo.
OdpowiedzUsuńTak ;) Pod warunkiem, że będziesz ciężko trenować.
UsuńTrzymam kciuki abyś osiągnęła swój wymarzony efekt ^_^
OdpowiedzUsuńDzięki!
UsuńCongrats on wrapping up your bulk, Angelika! 💪
OdpowiedzUsuńYou’ve clearly built strength and resilience.
Great that you’re approaching the cut with patience and common sense.
Thank you so much Veronica ;)
UsuńWe will se how it will ho i mean my cut and reduction of my muss ;)
W świecie ciągłego chudnięcia, to naprawdę ciekawe, gdy ktoś z taką swobodą pisze o robieniu masy! Powodzenia w treningach ;)
OdpowiedzUsuńNo właśnie ;) Jak sama szukałam inspiracji to też było bardzo mało treści na temat masy u kobiet... Dziękuję!
UsuńGratuluję! To bardzo ciekawe, co piszesz. Zawsze myślałam tylko o redukcji, ale patrząc teraz na moje mięśnie w okresie 50+ chcę się właśnie zabrać za nie. Nie podobają mi się:) Tylko jak to mądrze zrobić, żeby sobie nie zaszkodzić?
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za dalsze zmagania!
Serdeczności!
Małymi krokami ;) Na startuj od razu na siłownię i na ciężary. Kup sobie 2-3 hantelki i zacznij od fajnych wzmacniających ćwiczeń w domu ;) Górę można bardzo fajnie tak wytrenować.
UsuńDziękuję ♥
Powodzenia w nowym etapie i zdrówka, żeby nic już Ci nie krzyżowało planów.
OdpowiedzUsuńDziękuję ♥
UsuńWitaj Angelo
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem. Gratuluję.
Mi też przydałoby się coś takiego. Brakuje mi masy...
Pozdrawiam jak zawsze serdecznie
Małymi krokami dojdziesz do swojego celu. Będę trzymać za ciebie kciuki ♥ Również pozdrawiam ♥
UsuńRedukcja jest chyba zawsze cieższa od masy.
OdpowiedzUsuńOj o wiele. Dla mnie masa to była czysta przyjemnośc...
UsuńGratuluję samozaparcia :) Ja niestety wypełniam tylko połowę zaplanowanych ćwiczeń ^^
OdpowiedzUsuńĆwiczenia na masie są fajne :D Co innego na redukcji gdy głowa zaczyna być głodna i zmęczona...
Usuń