niedziela, 21 czerwca 2026

Suknie piękne, wspomnienia trudniejsze...czyli ostatni salon sukien ślubnych.

Cześć!
To już ostatni wpis z mojej serii o poszukiwaniu tej jednej, wymarzonej sukni. Trzy salony, zupełnie różne doświadczenia, mnóstwo emocji i jeszcze więcej przemyśleń. Każda z tych wizyt nauczyła mnie czegoś innego — nie tylko o sukniach, ale też o sobie i o tym, jak ogromne znaczenie w takich momentach ma atmosfera. Dziś opowiem Wam o trzecim, ostatnim salonie. Miejscu, z którym wiązałam naprawdę duże nadzieje. I choć historia ta zaczęła się dość niewinnie, szybko pokazała, jak cienka bywa granica między ekscytacją a rozczarowaniem…

Na początek spójrzmy na modele, które przymierzałam a później opowiem wam małe story time.

Suknia #1:
Ładna. Znowu powtórzył się typ mojej studniówkowej... Miała ładny delikatny brokat. Całościowo to nie było to.

Suknia #2:
Jednak z mojej topki! Pięknie się układała. Materiał cudownie pracował. Była uszyta jak na mnie! Finalnie pomiędzy tą a dwoma innymi się wahałam. 

Suknia #3:
W tej czułam się cudownie, jak księżniczka. A rękawki + rękawy dawały mi vibe królewski. Była w mojej top. Nie wybrałam jej bo zarówno rękawki jak i rękawy było za dopłatą + 1000 zł. Więc aby uzyskać ten efekt to było +2000 zł do sukni.

Suknia #4:
Beza. Przymierzyłam aby mieć pewność. To jak ta suknia odstaje mi w tali... Na zdjęciu nie wygląda najgorzej. Czułam się źle.

Suknia #5:
Top of the top. Ponownie ten sam problem, że rękawki były dodatkowo płatne. Podobał mi się klasyczny krój, gorset, ta talia (!!!) i piękny dekolt. Lekki minus za perełki w dekolcie. Nie byłam do tego przekonana wtedy i teraz.

Suknia #6:
Gdybym miała 100 tyś. zł na same suknie ślubne i mogła kupić kilka... na bank wybrałabym tą! Nikt z moich bliskich za nią nie był ale ten dół ♥ Piękna! O dziwo, bo myślałam, że nie będzie w moim guście. Fakt była bardzo ciężka. Nie mogłam się w niej nawet obrócić... 

Suknia #7:
Po czasie nawet nie pamiętałam, że taką przymierzałam. Jak teraz na nią patrzę, ma ładne kwiatki na tiulu. No ale właśnie, tiul! Ja go nie chciałam.

Suknia #8:
Don't judge. Mama chciała abym ją przymierzyła. I wtedy i teraz wielkie "nie".

Suknia #9:
Inny salon, inna syrenka i znów "nie".

Trzeci salon również rozpoczęłyśmy z lekkim „zgrzytem”. Tego dnia miałam zaplanowane trzy wizyty, jedna po drugiej, i niestety do ostatniego miejsca dotarłyśmy z około 20-minutowym opóźnieniem. W każdym salonie miałyśmy zarezerwowaną dokładnie godzinę, więc doskonale rozumiem, że czas miał tu znaczenie. Już na wejściu dało się wyczuć niezadowolenie z powodu naszego spóźnienia. I chcę być tu całkowicie fair — Pani miała do tego prawo. To nie było z naszej strony idealne zachowanie. Zwyczajnie straciłyśmy poczucie czasu, a ja w całym tym ślubnym zamieszaniu chyba najbardziej ;)

Problem pojawił się wtedy, gdy temat spóźnienia zaczął wracać. Najpierw delikatna uwaga, potem kolejna, później drobne „szpile”. Zamiast skupić się na sukniach, fasonach i emocjach, zaczęłam czuć narastające napięcie. Jedno jasne zakomunikowanie sytuacji w zupełności by wystarczyło — informacja, że przez spóźnienie nasz czas zostaje skrócony, byłaby dla mnie całkowicie zrozumiała. Przyjęłabym to bez dyskusji. Zamiast tego temat powracał kilkukrotnie, a atmosfera robiła się coraz cięższa. I właśnie wtedy uświadomiłam sobie, jak ogromne znaczenie ma klimat miejsca. Dziś, gdy wracam myślami do tej wizyty, nie potrafię przywołać w pamięci konkretnych modeli. Zostały ze mną głównie komentarze i emocje. A szkoda — bo to właśnie one, te dobre, powinny zostać najdłużej.

Podsumowując, jeśli jednak spojrzeć wyłącznie na same suknie, bez całej otoczki — najpiękniejsze modele zdecydowanie były u Moniki. Tuż za nimi, a momentami nawet ex aequo na pierwszym miejscu, plasuje się Madonna. Najna niestety znalazła się na końcu mojego prywatnego rankingu. To było dla mnie spore rozczarowanie, bo właśnie z tym miejscem wiązałam największe oczekiwania. Czasem jednak życie pokazuje, że im więcej nadziei w coś wkładamy, tym boleśniejsze bywa zderzenie z rzeczywistością. I to była jedna z tych lekcji.

Jeśli macie ochotę obejrzeć resztę sukni, zostawiam linki:
1-Zanim powiedziałam „tak” – historia tego, jak wybrałam swoją suknię ślubną.
2-Z tym salonem miałam wielkie nadzieje... Rzeczywistość szybko je zweryfikowała

Która suknia z tego salonu najbardziej wam się podobała :D?
Do zobaczenia!
Angelika

33 komentarze:

  1. Podobają mi się wszystkie suknie :)
    Szkoda, że trzeci salon okazał się niewypałem

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie na szczęścia decyzja była w miarę szybka i miałam tą swoją suknie ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli o mnie chodzi, to bardzo podoba mi się ostatnia suknia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tych modeli, najbardziej spodobały mi się sukienki minimalistyczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne te suknie, jakbym miała wybrać chyba bym do głowy dostała, a jeszcze jakby mnie poganiali. Heh przed moim ślubem nie odwiedziłam ani jednego salonu. Wydaje się dziwne, wiem, suknię miałam z aliexpress xD ale dla mnie to był wybór idealny, raz, że nie zbankrutowałam (zwłaszcza, że i tak zakończyło się rozwodem ;p), dwa, że nie umarłam ze stresu, przymierzając, a trzy, że była nietypowa i w moim guście. Z tego wpisu najbardziej podoba mi się w te róże, którą zamieściłaś na początku też :) Lubię takie nietypowe właśnie <3 ale wiadomo wygoda też jest ważna.

    OdpowiedzUsuń
  6. All the dresses are beautiful, each with its own charm.
    I can see why you had a tough time deciding.

    OdpowiedzUsuń
  7. 2. suknia była prześliczna i wcale się nie dziwię, że się nad nią zastanawiałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna ta, w której się nawet obrócić nie mogłaś. Rozumiem czemu byś ją chciała. :)
    Takie wracanie do czegoś jest bez sensu w życiu prywatnym, a w salonie sukien ślubnych to niedopuszczalne. Miałabym ochotę obrócić się na pięcie i wyjść rzucając coś złośliwego typu " później przyszłam to wcześniej wyjdę skoro to taki problem".

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Kochana!
    Z Twoją urodą i figurą we wszelkich wyglądałaś obłędnie! I nie ma w tym cienia przesady! My jesteśmy po ślubie cywilnym, więc tylko w garsonce byłam, więc nie nigdy nie mierzyłam sukni ślubnej... więc tym bardziej z ogromną przyjemnością obejrzałam Twoje zdjęcia 😘
    Szkoda że w jednym z salonów taka niesympatyczna atmosfera była...

    OdpowiedzUsuń
  10. Spóźnienia w maratonie po salonach ślubnych to przecież klasyk, szkoda, że obsługa nie podeszła do tego z większym luzem i empatią. Podobają mi się proste i delikatne suknie, podkreślające atuty figury. Moja synowa nie znalazła sukni w salonie więc zdecydowała się na szycie. Miała suknię w stylu boho. Lubię ten styl.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Suknia nr 3 rzeczywiście cudna, ale takie dopłaty za rękawki do sukni to istne szaleństwo!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam Twoją rewelacyjną suknię ślubną i jak w niej wyglądałaś.
    Masz urodę i figurę modelki. i w każdej wyglądasz dobrze. A jednak chyba nie postawiłabym na żadną z tych sukien.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Już wiem, którą suknię wybrałaś... poczytałam poprzednie wpisy :) Z tych pokazanych w tym poście najbardziej podobasz mi się w numerze 5, za to jakoś do Twojej urody nie pasuje mi krój rybki. Moja suknia to tak odległe dzieje, że aż strach. Rok 1979 i zerowy wybór. Brało się to, co było, co kto miał, nie było salonów sukien ślubnych i takiej możliwości wyboru, jak dziś :) Moja suknia wybrana i kupiona przez mamę nawet mi się podobała, bo miała tren, który ciągnął się za mną i który na końcu miał taką pętelkę. Dzięki niej mogłam ten tren założyć na palec, na przykład w czasie tańca i wtedy z przodu robiła mi się taka wisząca wielka falbana z tego zebranego trenu... wyglądało to ciekawie. Do tej sukni w komplecie był biały kapelusz (tak, tak), ale uchroniłam się przed nim, bo w kapeluszach wyglądam jak jedno wielkie nieporozumienie :) Wydębiłam u mamy dodatkowy welon i było ok :)
    Gdybym dzisiaj miała być Panną Młodą oszalałabym musząc cokolwiek wybrać, tyle jest tych pięknych kreacji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne suknie... ale nawet do głowy by mi nie przyszło z dopłatą za rękawy i to w takiej kwocie... Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkie suknie są piękne, miałabym trudności z wyborem tej jednej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dużo się namierzyłaś, ale masz piękne wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chyba nie miałabym cierpliwości tyle przymierzać

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie tak poprzymierzać. Ja jestem wybredna i tutaj żadna mi w oko nie wpadła😊
    Wczoraj była moja 32 rocznica ślubu, więc mam przed oczami swoją...Pewnie dlatego...
    Będziesz miała co wspominać😊
    Pozdrawiam Cię serdecznie Angelika!

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba teraz i ja po takich seriach przymierzania bym nie potrafiła wybrać tej jedynej 😀 2 i tylko jedno zdjęcie ale tak jakoś ładnie i biust jest podkreślony 😀 suknia ta ciężka inna ciekawa choć odrazu i jesienne miesiące do niej pasują - tylko nie praktyczna jak się w niej ruszyć haha z ciekawości obejrzę i inne przymiarki 😀 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Hola, Ángela.
    Elegí mi vestido de novia en cinco minutos...sé que no es lo habitual, pero fue así.
    Muy bonitos todos.
    No se actualizan mis entradas, te invito a pasar por mi espacio también.
    Un beso y buen fin de semana.

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę przyznać, że trochę rozumiem to rozczarowanie atmosferą, bo przy takich emocjach jak wybór sukni ślubnej człowiek jest chyba bardziej „czuły” na każde słowo niż zwykle. Z drugiej strony zastanawiam się, czy ta sytuacja z salonem nie została trochę przysłonięta tym napięciem i czy same suknie nie wypadłyby inaczej w odbiorze, gdyby klimat był bardziej neutralny. Najbardziej mnie ciekawi ta „Top of the top”, która odpadła przez dopłaty — mam wrażenie, że to w ogóle osobny temat, bo te wszystkie dodatkowe koszty w salonach potrafią totalnie zmienić decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  22. I liked all the dresses. They are very feminine. Hugs!

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Angelo
    Suknie przepiękne. Którą bym wybrała? Nie wiem. Zapewne taką najbardziej prostą... Ale przecież o gustach się nie dyskutuje
    Pozdrawiam oczekiwaniem na ochłodzenie 

    OdpowiedzUsuń
  24. Czyżby mój komentarz uciekł gdzieś w chmury? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszystkie suknie są piękne ale i tak powodzenie wesela zależy od naszego dobrego humoru.:))

    OdpowiedzUsuń
  26. Dodatkowa zapłata za rękawy? Nigdy bym nie pomyślała, że takie praktyki są stosowane w salonach ślubnych. A zachowanie pracowników salonu ślubnego aż szkoda komentować.

    OdpowiedzUsuń
  27. Życie człowiek czasem się spóźni. A oni jak chcą sprzedać powinni tak zrobić byś była zadowolona . Po za tym można się postarać się i usprawnić tak że aż tak bardzo to spóźnienie nie przeszkodzi .

    OdpowiedzUsuń
  28. Ta pierwsza z brokatowym gorsetem i rozcięciem z boku najładniejsza moim zdaniem. Co do spóźnienia się- owszem było to niekomfortowe ale cały czas przypominanie przez obsługę zupełnie niestosowne. Nic bym tam nie kupiła.

    OdpowiedzUsuń
  29. Suknia nr 2 wygląda jakby była wręcz stworzona dla Ciebie. Pięknie wyglądała do Twojej sylwetki :)
    Koszt rękawków tej kolejnej sukni to wręcz jakiś absurd... Tym bardziej, że w tej cenie to można czasami kupić całą sukienkę, a nie same rękawki.
    Ta suknia nr 6 bardzo nietypowa, ale faktycznie ten dół ma totalnie coś w sobie!
    O, za to suknia nr 7 to totalnie suknia w moim stylu :D Tył w kwiatki i ten piękny tiul.
    Szkoda, że spotkała Cię taka niemiła sytuacja... Wystarczyło raz poinformować, że w związku ze spóźnieniem, będzie miała dla Was krótszy czas i tyle... Takie salony to tylko omijać i nie dawać im zarabiać.

    OdpowiedzUsuń
  30. Suknia w róże i ta z rękawkami i rękawami..przepiękne ^_^

    OdpowiedzUsuń