wtorek, 19 maja 2020

Dlaczego zrezygnowałam ze szkoły wizażu.

Dwa lata temu chciałam zapisać się do szkoły wizażu. Praktycznie to zrobiłam. A dzisiaj powiem wam dlaczego to była jedna z gorszych decyzji.
Jak wiecie uwielbiam makijaż i jest on moją pasją. Chciałam zapisać się do szkoły aby mieć wiedzę i dobry dyplom. Myślałam, że kursy są gorsze niż szkoła. Myliłam się. Nie będę podawać nazwy ponieważ możliwe, że komuś odpowiada taka nauka i sposób prowadzenia szkoły. Zwracam uwagę na detale, które powinny być inne jak np. fakt, że to nie jest szkoła ponieważ nie ma takich uprawnień a tak samozwańczo się nazywa. Dlatego piszę ten post aby osoby, które chcą iść do tego typu instytucji miały w głowie dobre pytania i wiedziały na co zwrócić uwagę.


Na pierwszym spotkaniu dostaliśmy umowę do podpisania i całą masę różnej wiedzy. Generalnie zasypali nas przeróżnymi wiadomościami. Byłam na tym spotkaniu z mamą i same po spotkaniu miałyśmy trudno uporządkować tą wiedzę a co dopiero będąc jedną osobą. Tematy skakały od cen, praktyk, scryptów, narzędzi, zdjęć po ich osiągnięcia. Nie byłoby to zaskakujące gdyby nie fakt, że samo spotkanie było dość krótkie i ledwo jedną rzecz się zakodowało w głowie to już kolejna rzecz została powiedziana. No ale to jest rzecz dość często spotykana. Przejdźmy do tego co mnie tak bardzo odrzuciło.

Po pierwsze zmuszenie do nauki dwóch dziedzin. To nie była nauka wizażu lecz wizaż i perukarstwo. Mało przydaje się perukarstwo i praktycznie nikt nie chce się tego uczyć ponieważ mało osób się tym zajmuje. Może jedna/dwie osoby na teatr. A teatrów jest mało. Tak więc sami połączyli dwa kierunki mniej i bardziej popularne, aby mieć większy dochód. Kierunek wizaż i perukarstwo trwało dwa lata. Ale to nie jest szkoła. Nie daje żadnych zniżek, ulg czy zaświadczenia o nauce. Niczego. W dodatku są pseudo zajęcia we wakacje (online wiadomość aby wykonać w domu makijaż) za które trzeba płacić 100% kwoty.
Cały kurs dwuletni kosztuje 10 000 zł. Mało? Nie, to bardzo dużo. Kurs wizażu 1/2 dniowy kosztuje 600 zł a dostanie się certyfikat tak samo jak w owej szkole.
Kolejny aspekt, który był czystym naciąganiem to sprzęt. Szkoła nie oferowała niczego. Powiedzieli, że na początku tak ale w ciągu 3 miesięcy trzeba wszystko sobie kupić. Ale nie jakieś tam pseudo kosmetyki z drogerii a kosmetyki profesjonalne. Pomyślałam, że to na plus bo pracują na profesjonalnych kosmetykach. Ale uwaga według nich to nie jest np. Huda Beauty, Glam Shop, Fenty Beauty, Makeup Atelier Paris itp. A tylko i wyłącznie Kryolan. Owszem jest on dobry i drogi ale dlaczego ograniczać się tylko na jedną firmę? W dodatku ich produkty w dużej mierze są przeznaczone dla charakteryzacji a nie koniecznie dla wizażu.
Była mowa również o skompletowaniu kufra wizażysty. Pani podała cenę 500 zł. A teraz przeliczcie sobie np. za podkład 200 zł do kufra. W kufrze powinniśmy mieć minim 4/5 podkładów + barwniki aby móc np. uzyskać kolory pomiędzy które nie dostaniemy z połączeniu dwóch podkładów. A gdzie cienie, bazy, korektory?! A pędzle!? Skompletowanie kufra to wydatek około 5 tysięcy a nie 500 zł.
Kolejnym faktem było to, że nie chcieli w żaden sposób współgrać ze studiami. Nie obchodziło ich to, że mogę mieć zajęcia w tym czasie. Głupio mówili, że na studiach będę mieć zajęcia do 16 więc nie muszę się martwić. Mhmm ;) Tak nigdy nie ma. Plan jest ruchomy i jednego dnia mogę skończyć o 12 a drugiego o 20. Do tego plan zmienia się co semestr. Kolejnym minusem był fakt, że "szewc bez butów chodzi". Rozumiem nie malowanie się co dzień itd. ale kiepski makijaż na dni otwarte? Kiedy chcesz zareklamować szkołę wizażu? Poważnie? No nie.

Ja liczę na profesjonalizm a nie takie coś. Zwłaszcza gdy kurs kosztuje dużo. Minusów nazbierało się dużo za dużo. W dodatku rezygnacja z tego była koszmarnie trudna... Po tym wszystkim został mi bardzo duży niesmak. Na pewno nie powrócę już do żadnej szkoły makijażu. Chciałabym pójść na kurs gdy tylko będę mieć na to możliwość (czas).
Oczywiście jest mi szkoda, że tak to się skończyło i urwała się ta historia. Teraz mam mało czasu na naukę makijażu przez studia. Ale uznałam, że wolę póki co uczyć się sama a za rok lub po inżynierce pójdę na kurs np. do Maxineczki (która jest w Łodzi) i udokumentuje swoją wiedzę. Na pewno pochwalę się wam jeśli taki kurs skończę.
A wy chodziłyście do szkoły wizażu lub na jakiś kurs? Jakie są wasze wrażenia?
Pozdrawia, Angelika.

1 komentarz: