poniedziałek, 26 września 2016

Insta Fit Inpirations - Emilia Cieślakowska

Witam!
Instagram to kopalnia ludzi. Od pewnego czasu pilnie śledzę działalność Emilii. Prowadzi ona fit lifestyle i dzieli się tym na swoim koncie. A więcej ciekawego dowiedzie się z krótkiego wywiadu. Zapraszam!

niedziela, 25 września 2016

Make up for school.

Witaj!
Już dawno temu obiecywałam przykładowy makijaż do szkoły. Jeden już był, ale prawie rok temu. Wiele się zmieniło. Dziś nadszedł w końcu ten dzień gdy się w sobie zebrałam i ruszyłam tyłek aby pobawić się aparatem.
Zapraszam do czytania a bardziej nawet obejrzenia.

piątek, 23 września 2016

Peeling lips.

Witam!
Jesień jak i zima to niestety trudny kres dla naszych ust. Często są spierzchnięte i tworzą się niesamowite skórki. Nie można nawet myśleć o pomadce matowej, bo tylko podkreśli mankamenty. Chyba każdego to irytuje. Dlatego przychodzę z pomysłem jak temu zaradzić.

O peelingach słyszy się sporo, ale w kontekście do ciała lub twarzy. Są też takie do ust. Ceny bywają różne. Ja postawiłam na pobawienie się własnoręcznie i stworzenie swojego cuda.
Przepis na takie mini peeling jest dziecinnie łatwy. Niezmienną bazą jest cukier (biały, brązowy) oraz olej (kokosowy, lniany itd.). Następnie dochodzą składniki smakowe i estetyczne, tzn. aromaty spożywcze, cynamon, kakao. Musimy pamiętać aby były jadalne. Bo jeśli nie brzydzi nas zjadania naskórka to pewnie pokusimy się zlizać tą słodycz z ust ;p Co do samej powstałej masy musi być ona jak mokry piasek. Inaczej będzie zbyt lejący lub zbyt zbity. 
Jedyne co pozostaje zrobić to przełożyć w pudełeczko i cieszyć się swoim własnym peelingiem.
Jako, że jest miłośniczką peelingów to ten sposób bardzo przypadł mi do gustu. Już przymierzam się do zrobienia takiego do ciała ;D 
A wy tworzycie czasami swoje kosmetyki? Polecam, to bardzo fajna zabawa. I jaka duma!
xoxo ♥

poniedziałek, 19 września 2016

Everything is black and white.

Witam ♥
Podobno pozytywne podejście o 50%. Z drugiej strony pesymiści podobno żyją dłużej od optymistów. W takim razie jakie wybrać podejście do życia?


Myślę, że samej natury człowieka nie zmienimy. Jeśli ktoś widzi szklankę gdzie nalane jest 1/2 wody i pierwszą myślą jest pół pełna a nie pół pusta, to tak już zostanie. Można nad sobą oczywiście pracować i dążyć do danej postawy, ale dlaczego?
Czy oglądanie świata poprzez różowe okulary jest aż tak dobre albo też poprzez czarne?

Jak z optymistki stałam się osobą z czarno białymi okularami tzn. realistką?
Myślę, że wpłynęło na to kilka aspektów. Przede wszystkim dojrzewanie i uświadamianie sobie, że życie nie jest tak piękne i nie jest się w centrum świata. Uwielbiam klasykę i estetykę. Dodatkowo jest bardzo spokojna i  zamknięta w swoim własnym świecie. Wszystko zawsze kilka razy przemyślę. Tak więc adrenalina  w moim życiu to na prawdę rzadkość.

Realizm to mieszanka optymizmu i pesymizmu... Do końca bym się z tym nie zgodziła. Nie jestem jakąś rozchybotaną emocjonalnie osobą. Jeśli widzę nadzieję i mam chęci jestem optymistką a jeśli nie... No cóż można na kolanach prosić a się nie zgodzę. Heh lenistwo by starać się o coś na marne :D 

Aktualnie staram się uporządkować wiele spraw i nadać wszystkiemu biało czarny klimat. Nie dosłownie... Mam na myśli wszelako objęte porządki, i w znajomościach, i w pokoju a nawet na komputerze. Nadać sobie pewnej jakości i przejrzystości. Ale coś zostaje w moim życiu i o to dbam, albo wyrzucam. Chyba znacie tą sytuację jak porządkujecie swoją szufladę i zostawiacie mnóstwo rzeczy na później bo może się przyda, a tak na prawdę tylko zawala nam miejsce? No właśnie. Tego chcę uniknąć.
Wydaje mi się, że ma to same plusy. Po za tym być zorganizowanym i uporządkowanym (nie do przesady) to zaleta.


A co mnie do tego zmotywowało?
Anna Karcz na swoim snapchacie od początku września rozpoczęła wyzwanie w którym ulepszamy swoje życie. Jedni nadają harmonii swojemu życiu, znajdują chwilę czasu dla siebie w ciągłej bieganinie życia, poprawiają wyniki w nauce a jeszcze inni ćwiczą na 110%. Codziennie wieczorem zdajemy Ani relacje na Instagram'ie a ona późnym wieczorem je podsumowuje i motywuje nas do dalszego działania.
Bardzo fajna akcja i serdecznie zachęcam każdego z was do udziału w niej :)!
Cała akcja będzie trwała jeszcze trochę czasu więc zdążycie dołączyć.
Od początku do niego należę i chwalę sobie taką akcję. Wiem, że co wieczór ktoś tam czeka na moje relacje i kilka słów.
A ty, już należysz do wyzwania?

xoxo♥

sobota, 17 września 2016

Fit inspiration #4.

Witam ♥
Każdy z nas w swoim życiu ma moment gdy zaczyna brakować mu motywacji. Czuje wewnętrzne wypalenie. Zapewne wiele osób poradziło by wam wiele ciekawych rad aby temu i zapobiec i to pokonać. A ja (może) was zaskoczę i powiem jedno: dajcie sobie trochę lenistwa! Złapał was dołek? To oznacza, że trzeba odpocząć. Wziąć sobie dzień wolnego od wszystkiego i zrelaksować się. Trzeba słuchać swojego umysłu i ciała. Jeśli woła jeść dajmy mu to, a jeśli woła odpoczynku to również to dajmy. Czasem ignorujemy nasze przemęczenie aż do momentu gdy organizm sam to zasugeruje. Nie zapominajmy o dniu restu i chwili dla samej/ego siebie. Równowaga to podstawa. Nikt nie jest cyborgiem aby ciągle pracować. Nie jest to już konkretnie skierowana myśl pod treningi, lecz pod samo życie. Praca i szkoła również mogą męczyć. Dlatego pamiętajmy aby nie zapominać o należącym się nam odpoczynku ♥!


środa, 14 września 2016

Why better is to measure yourself then weigh?

Witam ♥
Pisałam już post oraz moje zdanie na temat BMI, które  ma pewną ukrytą wagę... Nie uwzględnia tkanki tłuszczowej. Dlatego czasem jest to mało wiarygodny sposób kontrolowania naszej wagi.

Jednakże dziś wspomnę o tym, dlaczego mierzenie się jest lepszym wyborem niż ważenie.
Zapraszam!
Deynn
Mierzenie swoich wymiarów ma przede wszystkim zwolenników wśród osób, których waga często się waha a wymiary stoją w miejscu. 
Czym to jest spowodowane? 
Po pierwsze waga naszego ciała w różnych cyklach dnia ma na swoim koncie debet lub nadmiar dodatkowych gramów. Są to np. momenty po posiłku, wysokim nawodnieniu a także rano na czczo gdy nasz żołądek jest absolutnie pusty. Czasem dodatkowe gramy dochodzą poprzez ubranie. Dlatego jeśli decydujemy się na ważenie to polecam robić to w tym samym stroju albo w samej bieliźnie.
Przejdźmy teraz do bardziej niezależnych od nas względów. 
Myślę, że każda dziewczyna wie, że w czasie okresu lub 2-3 przed nasze ciało nabiera wody. Może to być nawet do 2 kg masy! Dodatkowo jest to odczuwalne poprzez wzdęty brzuch. Efekt ten mija po paru dniach. Jednakże w tych okolicznościach ważyć się nie warto ;p
Możemy również nabrać wody do ciała poprzez złą dietę i niedobór wody co skłania organizm do magazynowania.
Waga również jak BMI, nie zwraca uwagi na zawartość mięśni i tłuszczu. Dlatego czasem waga może stać a ileś gramów tłuszczu zamienić się na mięśnie. (troszkę podkoloryzowane bo wiadomo masa mięśniowa nie tworzy się tak szybko... niestety).
Myślę, że kolejnym minusem jest wahanie się wagi. Gdy miałam elektroniczną wagę, stałam się bardzo wyczulona. Każde 0.1 kg które było na + było czymś strasznym. Można się przez to nabawić wstrętu to sprawdzania wagi a przecież trzeba jakoś się kontrolować ;p 
Centymetr to lepsza alternatywa do kontroli swojego ciała. Mi podoba się w tym to, że zmiany zachodzą wolniej i wiem, że na pewno przy mierzeniu spotka mnie coś miłego... albo brak zmian (też dobry) albo mniejsze cm. Gdy zaczniemy bardziej to wartościować, to będziemy bardziej walczyć o cm i o wygląd niż o wagę i pogląd naszego ciała. Dodatkowo mierzyć możemy się co 2-4 tygodnie bo prędzej na pewno nie będzie zmian. No i oczywiście tej presji czasu ;p 
Myślę, że dobrym podsumowaniem będzie cytat...
,,Dieta sprawi, że dobrze będziesz w ubraniach... Zaś trening pozwoli Ci rewelacyjnie wyglądać bez nich"!

A wy co wolicie i stosujecie? Miarę czy wagę?
xoxo♥