piątek, 25 maja 2018

Wrażenia z matury 2018.

Hej!
Dzisiaj przychodzę do was z moimi wrażeniami z matury 2018. Tekst pisałam zaraz po powrocie do domu dlatego może on być nie obiektywny i moje zdanie teraz a wtedy może się różnić. Chciałam jednak dodać swoje spostrzeżenia na żywo. Jeśli jesteście ciekawi moimi wrażeniami, zapraszam na post.

Język polski, podstawa.
Lalka. Czyli temat numer 1. Cóż to za ironia, że dostałam na maturze książkę, którą znałam najlepiej a tak zepsułam ten temat? Ech. Zacznijmy od początku. Jak już ktoś orientuje się jak wygląda matura to wie, że najpierw są dwa teksty a na ich podstawie zadania. Nie lubię ich. Często są na wyczucie. I zazwyczaj myślę źle. Nawet jak ktoś mi to wytłumaczy. No po prostu język i jego zawiłości to nie jest moja bajka. Na koniec trzeba napisać pracę pisemną. Są dwie możliwość rozprawka lub interpretacja wiersza. Prawdopodobnie osoby przygotowujące się do rozszerzenia poradzą sobie z interpretacją. U mnie w szkole, i chyba w większości, osoby ściśle umysłowe przygotowuję się na tip top z samej rozprawki. Jest to także ta łatwiejsza forma wypowiedzi. No powiedzmy ;) Tematem była tęsknota, czy jest ona siłą niszczącą czy budującą. Wybrałam siłę niszczącą. A fakt, że fragmentem była rozmowa Wokulskiego i Rzeckiego o kraju i tęsknocie, był to idealny wybór. Mało kto wybrał wersję, że tęsknota jest budująca. Opisanie fragmentu jak i odwołanie się do całości było dla mnie problemem jak czubek igły. Miałam tak ogromne szczęście. Żadnej lektury w liceum nie opracowałam tak jak Lalki. W dodatku większość lektur czytałam szczegółowe streszczenia kilka razy a akurat Lalkę (i jeszcze kilka) słuchałam audiobooka. Jednak jak ktoś widziałam wydanie książkowe, wie, że "Lalka" to nie jest mały orzech do zgryzienia. Dodatkowo trzeba było podać jeszcze 1 argument. A ja tego nie doczytałam. Podałam jeszcze 2 przykłady. Nieszczęsne dwa. Jednym przykładem był Seweryn Baryka z Przedwiośnia a drugą postacią była Karusia z Romantyczności. Jednak w drugim przypadku pomyliłam imię. Zamiast napisać Karusia i Jasieńko napisałam Rózio i Józia. Wiecie jakie to jest mylące :o!? Ja cały czas ich myliłam. A nie przyszło mi do głowy pochamować ten jeden argument. Ech. No i jak moje wrażenia? Polski to nie matematyka czy fizyka. Nie można sprawdzić odpowiedzi i oszacować ile będzie się mieć punktów. Wszystko zależy od pracy pisemnej. Mam nadzieję jednak, że uda się pięknie napisać na 30%. Niestety o polski boję się najbardziej. Dlaczego? To trochę ruletka. Często na próbnych byłam pewna mojego dzieła jednak potem okazywało się, że nie było tak pewnie. No teraz pozostaje mi tylko czekać do lipca.

Matematyka, podstawa.
Jak można było się spodziewać, klasa matematyczno-fizyczna wyszła z sali jako pierwsza. I od razu pierwsze krzyki radosić. Na prawdę to było taką ulgą i motywacją jak okazało się, że to było tak łatwe. Każdy był w szoku. Większość osób liczy sobie +/- 90%. Czyli bardzo dobrze. A mi? Generalnie zrobiłam wszystko. Jedno zamkniętę miałam tylko źle. A z otwartych miałam problem z zadaniam na dowód. Jestem pewna, że jedno zadanie z nierównością będę mieć źle. Zaś drugie to już się okaże. To nie znaczy, że zrobiłam źle itd. Zły wynik. Zadania na dowód to tego typu zadania gdzie ma się pewne twierdzenie i trzeba je udowodnić. Podświadomie wie się, że to coś jest prawdą. Ale jak to rpzedstawić? No właśnie. I tutaj ja zawsze mam problem. Wydaje mi sie, że mój proces myślowy nie zostanie zaakceptowany. A może miło mnie zaskoczą? Kto wie. I również jak reszta osób z mojej klasy, licząc sobie punkty po odpowiedziach w internecie, wydaje mi się, że najmniej będę mieć 90%. Ale oczywiście są to tylko domyślenia. A wam jak poszła podstawowa matematyka? Jest to wasz komik czy pięta ahillesowa? Ciekawa jestem opini humanistów. Bo wiadomo każdy mat-fiz powie, że zadania były łatwe bo przygotowywuje się do rozszerzenia.

Angielski.
Zarówno podstawa jak i rozszerzenie były okej. Nie wymagam tu od siebie nie wiadomo czego. Moja ,,super" szkoła przygotowała moją grupę po prostu idealnie na rozszerzoną maturę. Na rozszerzeniu pisze się artykuł lub rozprawkę. Tylko jeden jedyny raz napisaliśmy w szkole rozprawkę. Pani nawet mi tego nie sprawdziła. A artykułu ani razu nie przerobiliśmy. Tak więc poszłam kompletnie na spontan. Otwieram arkusz. Pierwsze co robię to oczywiście obejrzałam o czym jest część pisemna. Szok. Rozprawka byłą o zamykaniu centrum miast. A artykuł był o bieganiu. I wiecie co? Mając świadomość, że na pierwszy temat nie uzbieram 200 słów wybrałam artykuł. Wiedziałam tylko tyle, że musi mieć on tytuł. Mimo, że temat jest mi bliski i odniosłam się do wielu aspektów to trudno miałam uzbierać te słowa. Tak więc do angielskiego nie jestem nastawiona ani pozytywnie ani negatywnie. Jestem świadoma swoich możliwości.

Matematyka, rozszerzenie.
No cóż. CKE się popisało. Było strasznie. To znaczy pisałam jak w transie 2.5 h na 3. Więc okej. Zrobiłam 12 zadań na 15. Nad tymi trzema potem rozmyślałam, liczyłam, ale nic to nie dało. Zero jakiś efektów. Po sprawdzeniu wyników z tymi z internetu, szału też nie ma. W zadaniach w których byłam pewna okazało się, że coś miałam źle i wynik mam podobny. Czyli gdzieś w liczeniu miałam błąd. Pewnie ze stresu. No ale wiecie, szkoda. Chyba najlepiej to zrobiłam dowód na trójkącie. O zadaniu z trójkątem i kołem to nawet nie wspomnę. Chyba nikt go nie zrobił. A opinia innych? Moja klasa jak i osoby z innych szkół (znajomi) też twierdzą, że rozszerzenie było kosmiczne. Mam cichą nadzieję, że każdemu pójdzie źle. Hehe :D To znaczy nie życzę źle ale dobrze by było jakby większość napisała średnio to byłby wyrównany poziom dostać się na studia. Tak myślę.

Polski, ustny.
Jeśli ktoś jest obeznany w temacie matury wie, że z polskiego istnieje coś takiego jak kalkulator maturalny. Sama do tej pory nie wiem jak wytłumaczyć czym on jest. W teorii każdy po swoim ustnym z języka dodaje tam treść zadania aby inni mogli zobaczyć bo jest możliwość, że w ten sam dzień ktoś jeszcze go dostanie. Przejrzałam większość. I akurat mojego tematu, który potem dostałam, nie było go. Dochodzi również fakt, że kalkulator ma pewną teorię na temat numerów tematów, które można dostać. Mi absolutnie się nie spełniło. Dostałam temat o rozstaniu. Miałam tak dramatyczną pustkę w głowie. Coś strasznego. W dodatku miałam odwołać się do utworów literackich tzn. nie mogłam podać np. obrazu. Jako przykład od CKE, który miałam przerobić dostałam komiks. Opisanie obrazu to dla mnie pikuś. Uważam, że poradziłam sobie z tym. Jako drugi przykład podałam kobietę przy torach z ,,Medalionów". Tutaj też wyczerpałam temat, ponieważ opowiadanie jest krótkie i zwięzłe. Z ostatnim przykładem miałam problem. I podałam Konrada Wallenroda a dokładnie Aldone. Tutaj Pani z komisji można powiedzieć, że doczepiła się. Zadała mi pytanie dlaczego miłość Aldony i Waltera nie miała miejsca bytu. Moja odpowiedź, że z powodu tego, iż Walter Alf miał większe poczucie patriotyzmu i wybrał walkę za ojczyznę zamiast pozostanie z żoną. Pani uznała, że jest to zła odpowiedź. A prawidłową jest fakt, że gdyby nie jego wyprawa i tak by zginęli bo Litwę chciał zaatakować zakon krzyżacki. Zgadzam się z jej zdaniem, ale również ze swoim. I tak skończyłam egzamin z 80%. Na egzaminach ustnych od razu dowiadujemy się o wynikach.

Angielski, ustny.
I na koniec najlepszy hit. Ciągle miałam w głowie, że egzaminy ustne mam we wtorek i środę. W poniedziałek rano pytam się mamy, który dzisiaj jest bo 14 maja mam angielski... I wiecie co? To był ten dzień. 4 godziny przed egzaminem dowiedziałam się, że mam dziś ten egzamin. Szok. Planowałam dzień wcześniej coś sobie powtórzyć itd. Po ogarnięciu sytuacji poszłam jeszcze do pracy. Wróciłam, przebrałam się i wyjechałam. Moje miasto jest bardzo małe. Jednak miałam ogromnego pecha. Mimo, że wyjechałam wcześniej okazało się, że nie mogę wjechać w ulicę koło szkoły. Potem nie mogłam nigdzie zaparkować. W końcu zaparkowałam kilka ulic dalej. Potem marszem poszłam pod klasę. Zamieniłam 2 słowa z koleżanką. Poszłam pod klasę i co się okazało? Miałam wejść 14.05. A byłam o 13.50. Osoby pod klasą powiedziały mi, że lista idzie 10 minut do przodu i już wchodzę. Dosłowne. Od razu otworzyły się drzwi i weszłam do klasy.
Mówiłam ciągle. Czasem brakowało mi słowa, ale próbowałam coś mówić. A gdy kompletnie nie wiedziałam to powiedziałam (po angielsku), że zapomniałam słowo, ale wie pani co mam na myśli. Próbowałam jakoś naprowadzić. I tak w całym stresie obroniłam się na 83%! Byłam w szoku. W dodatku gdy weszłam po wyniki Pani powiedziała mi, że zdałam. I dopiero wtedy dotarło do mnie, że mogła przecież nie zdać. Ogarnęła mnie panika. Pani jednak nie czekała i od razu podała mi wynik.

A wy pisałyście w tym roku matury? Jesteście przed czy po? Czekam na wasze historie. Też było tak ciekawie? xoxo

5 komentarzy:

  1. Również pisałam w tum roku maturę. Co do polskiego też liczę na to 30% bo średnio poszła mi część z czytaniem ze zrozumieniem :/ Matematyka myślę że również będzie wysoki wynik, bo nie była trudna ;) najgorsze były ustne, ale ważne, że zdane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że uda mi się uzbierać 30%. Nawet nie sprawdzałam dokładnie odpowiedzi. Bo wiem jak moje myślenie a myślenie twórcy arkusza się różni. Coś dla mnie jest tym a dla niego czymś innym. Dlatego tak słabo idzie mi polski :/ Mimo, że wiedzę mam i czytam lektury.
      Oj tak, chociaż matematyka nas pocieszyła :)
      Niestety ustnych nie da się w żaden sposób porównać bo w każdy dzień były inne tematy. Ale ważne aby coś mówić. Za obronę danego przykładu + wstęp i zakończenie już ma się 30%.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Aż się boję, co mnie czeka za rok. Mogłabym pisać w tym roku, gdyby nie to, że jestem w technikum. Ale przynajmniej wiem, że jak obleję maturę to będę mieć zawód. O ile egzaminy zdam, które czekają mnie za parę tygodni i w styczniu :)
    Widzę, że stresik towarzyszył, ale co się dziwić. Czasami psujemy tak proste rzeczy przez niego...
    Rozszerzenia zawsze są ponoć mega trudne. Tak jak podstawa niektórzy mówią, że taka dla gimnazjum to rozszerzenie ma swój poziom. Też myślę nad matematyką, ale nie wiem w końcu co wybiorę :D
    Ustnych to ja się boję najbardziej. Głupio, że to była zła odpowiedź. Bo tak naprawdę tekst każdy interpretuje na swój sposób, więc nie ma złych odpowiedzi... Ale o znane książki najbardziej się czepiają. Jedną dziewczynę nawet zapytali z jakiego plemienia pochodziła Pocahontas :)
    Na szczęście zdążyłaś i zdałaś bardzo ładnie. Ale no dzień trzeba przyznać, że szalony :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to wielki plus technikum. Też chciałam tam iść. Jednak w moim mieście nie było żadnego kierunku, który mnie interesował. Są np. reklama albo hotelarstwo. Ale temat rozwoju w moim powiecie to temat do żartów. Są tylko większe fabryki itd. Więc reklama nie ma szczególnego miejsca bytu w tym miejscu.
      Hehe oj podstawa nie była dla gimnazjum ;D No chyba, że dla osoby, która bierze udział w olimpiadach. Rozszerzenie z matematyki warto zawsze wziąć. I tak się z niego zda ;) No tak o lektury z gwiazdką najbardziej pytają. Moją koleżankę spytali jakie 2 rzeki były w Potopie. Szok.
      Oby wyniki nie były tak szalone jak te dni :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. exactly where can you start out off? The first thing you can do is begin off out incorporating neighborhood into your key phrases.
    A superb example is if you are selling essential oils, your own key words could be"essential oils," or"high quality essential oils."
    Nowadays you want to present nearby, so you just
    turn your key words into a long-term key word with area, these
    as for instance"essential oils London" or even"essential oils in New
    York" as examples

    OdpowiedzUsuń