niedziela, 23 sierpnia 2026

Przestałam liczyć kalorie. Czego nauczyła mnie masa?

Cześć!

Na masie postanowiłam zrobić mały eksperyment – spróbować jeść intuicyjnie. Na początku nie było łatwo. Nadal myślałam trochę jak przy redukcji i musiałam sporo się przestawić. Po miesiącu poczułam jednak dużą różnicę – jedzenie zaczęło sprawiać mi przyjemność i w końcu czułam się spokojniejsza przy talerzu.

Po Świętach udało mi się ustabilizować wagę i zaczęłam stopniowo podnosić kalorie. Choć mówię, że nie liczyłam, to nie do końca prawda – posiłki do pracy wciąż podliczałam. Celowałam w około 1000 kcal i minimum 60 g białka, a wieczorem mogłam już jeść „na luzie”, dobijać kalorie i białko bez stresu. Codziennie analizowałam poprzedni dzień, żeby uczyć się małymi krokami, myśleć świadomie o jedzeniu, a nie tylko patrzeć w tabelki i liczyć kalorie.

Efekt? Nadwyżka kcal połączona z częściowym „nie liczeniem” dała mi ogromny powiew świeżości. Moja głowa wreszcie odpoczęła od ciągłego liczenia, a ja odkryłam, że z łatwością dobijałam ponad 100 g białka – coś, co wcześniej wydawało się wręcz niemożliwe!

Dodatkowy plus? W końcu znalazłam moje „zero kaloryczne”, które wcześniej ustalałam trochę na oko.

Jeśli, tak jak ja, większość czasu spędziliście na redukcji, naprawdę polecam spróbować kontrolowanej masy. Przyrost wcale nie jest ogromny – ja celowałam w maksymalnie 1 kg miesięcznie i było to naprawdę dobre rozwiązanie. Oczywiście cały czas trenowałam, więc wszystko szło w dobrym kierunku.

Tak jak wspominałam w podsumowaniu masy, teraz czas na redukcję. Jestem ciekawa, jak pójdzie mi po tej masie – ale o tym opowiem już niedługo.

Do zobaczenia!
Angelika

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Kosmetyczna wygrana u Venus – moje TOP 3 produkty z boxu.

 

Cześć!
Pochwalę się Wam dzisiaj, co fajnego udało mi się wygrać w konkursie u Venus. Rozdanie miało miejsce jakoś w marcu albo kwietniu. Nie dodawałam wtedy wpisu, ponieważ chciałam najpierw potestować większość kosmetyków i dopiero później opowiedzieć Wam, co najbardziej mi się sprawdziło.

Po pierwsze chciałabym raz jeszcze wyrazić moją wdzięczność z racji wygranej. Dawno nie spotkała mnie tak miła niespodzianka! A kiedy paczka do mnie dotarła, zaskoczyłam się ponownie. To zapakowanie i dopracowanie każdego szczegółu? Naprawdę byłam pod ogromnym wrażeniem. Dziękuję również za kilka miłych słów napisanych na kartce. Takie drobiazgi naprawdę robią robotę.

Ale przejdźmy już do konkretów, czyli mojego TOP 3 produktów z boxu, które skradły moje serce.

niedziela, 9 sierpnia 2026

Mała zmiana, która robi różnicę – nowy sezon, nowe perfumy.

 

Witam Was w ten pięknie słoneczny dzień!
Jak widać u mnie w pokoju słońce jest na prawdę mocne... Przejdźmy jednak do tematu. Czasami nie potrzeba wielkiej metamorfozy, żeby poczuć powiew świeżości. U mnie taką małą zmianą okazały się… nowe perfumy.

Na wiosnę skończyły mi się moje dotychczasowe perfumy, więc stwierdziłam, że to idealny moment, żeby wypróbować coś nowego. Zamówiłam dwa zapachy z Made in Lab – 67 i 229, a przy okazji dla mamy wybrałam Cherry oraz 18.

Na początku moim faworytem był 229, inspirowany Rabanne Million Gold For Her. To elegancki, kobiecy zapach z owocowo-kwiatowym charakterem i ciepłym, otulającym wykończeniem. Jest bardziej wyrazisty i świetnie sprawdza się wtedy, kiedy mam ochotę na coś bardziej intensywnego.

Z czasem jednak coraz częściej sięgałam po 67, inspirowany kultowym Giorgio Armani Sì. To zapach elegancki, ale jednocześnie lekki i świeży. Wyczuwam w nim owocowe nuty przełamane delikatną słodyczą, dzięki czemu świetnie sprawdza się na co dzień. Na lato zdecydowanie bardziej odpowiada mi właśnie ten zapach – jest subtelniejszy, nie przytłacza i daje uczucie świeżości przez cały dzień.

Czasem od razu zachwyca mocniejszy zapach, ale po kilku tygodniach okazuje się, że najczęściej wybieramy ten lżejszy i bardziej uniwersalny. Kto również tak nie miał?

Lubię takie drobne zmiany. Nowy zapach potrafi odświeżyć codzienność, poprawić humor i dodać pewności siebie. Nie zawsze potrzeba dużych zakupów czy wielkich zmian – czasem wystarczy nowy flakon perfum, żeby poczuć, że zaczyna się nowy sezon. Osobiście dawno nie kupowałam perfum i taki prezent ode mnie dla mnie był na prawdę strzałem w 10! Powyższe flakony są oczywiście inspiracją oryginałów ale od dłuższego czasu myślałam o Gold For Her dostałam próbkę więc wiedziałam, że również będzie fajny. Po pewnym czasie ich już stosowania mogę przyznać, że oba zapachy są piękne i może z okazji Świąt Bożego Narodzenia, poproszę Mikołaja o np. czy Gold For Her ;) 

A wy jakie ostatnio kupowaliście perfumy? Polecacie jakieś konkretne?
Angelika

niedziela, 2 sierpnia 2026

Alicante, które skradło moje serce 🤍

 

Cześć!
W poście o moim panieńskim (klik), wspominałam, że w Hiszpani byłyśmy okrągły tydzień. Przed ślubem nie miałam czasu i możliwości opracowania zdjęć i opisania wszystkiego. Dlatego też dopiero dzisiaj opowiem wam jak było na tym wyjeździe. Z racji, że było to 7 dni (a praktycznie 8), opowiadania o Hiszpani podzielę na kilka postów.

Dzisiaj opowiem Wam o samym mieście, co zwiedzić i czy warto tam polecieć.